| |
Kolejna trudny i zarazem pozbawiony
ładu i składu materiał, który trafił do mnie w ostatnim czasie. W tym
momencie nieco uprzedziłem już fakty, ale prawda jest taka, iż tego demo
w zasadzie nie da się słuchać. Gwoli przybliżenia YEOMAN, zaznaczę iż
jest to duet, który także odpowiedzialny jest za inne projekty:
EXISTENTIAL DILEMMA oraz GASP - nawiasem mówiąc równie słabe twory. W
skład opisywanej właśnie demówki wchodzą raptem trzy kawałki, ale bóg mi
świadkiem, że męczą maksymalnie. W zasadzie nie wiem, jak mam
scharakteryzowac to, co stworzył YEOMAN bowiem całość wymyka się poza
wszelkie standardy i gatunki. Muzyka, jaką zaserwował nam ten dwuosobowy
projekt jest krótko mówiąc pobawiona jakiegokolwiek pomysłu i ładu.
Wszystkie dźwięki oparte są praktycznie na jednym elektronicznym
motywie, momentami przyprawione o elementy jakby bardziej jazzowe, co
jak dla mnie jest pomysłem pasującym niczym pięść do nosa. Może można by
określić tę muzykę mianem post-industrial minimal electro... chociaż
brzmi to jak by nie było dziwnie. Całość najzwyczajniej w świecie nudzi
i jedyną rzeczą, która wpada do głowy przy odsłuchiwaniu tego materiału
jest myśl, aby jak najszybciej wcisnąć "stop" w odtwarzaczu. Gdzie
niegdzie twórcy YEOMAN uraczyli nas męskim wokalem, który bynajmniej jak
dla mnie jest jeszcze bardziej usypiający. Ponadto pojedyncze
szarpnięcia struny gitary elektrycznej także nie przynoszą żadnych
plusów tej demówce. Na dobrą sprawę mógł bym w tym miejscu tylko
doradzić, abyście trzymali się jak najdalej od "muzyki" YEOMAN, ale na
całe szczęście praktycznie i tak nie ma u nas dostepu do tego materiału.
Jeśli na takich płytach będzie się opierał ten nowy rok, to ja
dziękuje... |
|