| |
Nie
spodziewałem się wielkich rzeczy po wydanej przez rodzimy Bunkier
Productions płycie portugalskiego THE JOY OF NATURE AND DISCIPLINE. Z
takim też nastawieniem zapuszczałem "The Fog That Life Is Haunted By" po
raz pierwszy. Mój sceptycyzm został jednak zmieciony niezwykle szybko.
Dokładniej mówiąc, gdzieś tak w połowie drugiego utworu, kiedy z
głośników wypłynęła przepiękna melodia na akordeon i gitarę. Po tym
fragmencie byłem kupiony.
Muzyka to bardzo zróżnicowana, właściwie każdy numer różni się
diametralnie od pozostałych. Raz słychać ambientowe plamy, kiedy indziej
neofolkowe gitary albo elementy mające swe korzenie w neoklasyce. Całość
jest jednak utrzymana w podobnym, melancholijnym klimacie, a wspomniany
gatunkowy eklektyzm nie powoduje specjalnego zgrzytania zębami u
słuchacza. Powiem jedno, to idealna płyta do słuchania w nocy i
(głównie) nad ranem, kiedy dzień dopiero budzi się do życia. Całość jest
nieco zamglona, rozpływająca się w powietrzu, mnie osobiście kojarząca
się z nadmorską plażą podczas pochmurnego świtu. Tak, mimo, że zespół
pochodzi z Półwyspu Iberyjskiego, to, w przeciwieństwie np. do takiego O
PARADIS, gra muzykę chłodną, nie budzącą żadnych skojarzeń ze słońcem i
upalnym latem. Na moje niezbyt wprawne ucho nie ma też tu żadnych
elementów rodem z iberyjskiego folku, ale że specem w tej dziedzinie nie
jestem, zatem mogę się mylić.
Warto wspomnieć o bardzo skromnym, ale estetycznym wydaniu tego cdr-a,
który zapakowany jest w kartonik, na którym oprócz zwyczajowych
informacji o płycie można znaleźć również cytaty z "Ogrodu Udręczeń"
Octave Mirabeau i "Pieśni Maldorora" Lautremonta.
Fantastycznie się tego słucha, przyznam szczerze, że to najlepsza taka
płyta do zasypiania i do budzenia się od czasów "Drifting In Motion"
NECROPHOROUSA. Od jakiegoś czasu między drugą w nocy a szóstą rano to
właśnie "The Fog That Life Is Haunted By" najczęściej gości w moim
odtwarzaczu. I pal licho, że niektóre fragmenty jakbym gdzieś już
słyszał (np. utwór numer siedem brzmi zupełnie jakby wyjęty z
soundtracku do gry "Zork Nemesis") a i brzmienie momentami pozostawia
trochę do życzenia. To niezwykle zwiewna i subtelna muzyka,
wprowadzająca słuchacza w rozmarzony i rozleniwiony klimat. Jeżeli ktoś
pragnie czasem jakiejś odmiany od dźwięków mrocznych i brutalnych,
gorąco polecam tę płytkę.
Aha, po utworze numer dwanaście następuje kilkadziesiąt sekund ciszy.
Nie wyłączajcie wtedy odtwarzacza, bo stracicie chyba najpiękniejszy
numer na "The Fog That Life Is Haunted By". |
|