| |
Nie ukrywam, że już poprzednie
materiały tego projektu wywarły na mnie spore wrażenie, tym bardziej
niecierpliwie i w napięciu oczekiwałem tego albumu. Co by dużo nie
mówić, THE WELL OF SADNESS jest bez wątpienia jednym z jaśniejszych
punktów na włoskiej scenie, a opisywany właśnie przeze mnie materiał
jeszcze bardziej utwierdził mnie w tym przekonaniu. "I'm Uprooted From
It" jest jak dla mnie jednym z najciekawszych albumów ostatnich
miesięcy, słucham już tej płyty od ładnych paru dni i w dalszym ciągu
brzmi ona nader świeżo i pomysłowo. Całość bowiem prezentuje się jako
znakomita mieszanka neo folku z elementami militarnymi wzbogaconymi jak
dla mnie o pewną dawkę psychodelii i apokaliptycznego klimatu. Obok
tchnących, neofolkowych dźwięków mamy także sporo fragmentów bardziej
marszowo - militarnych, jak chciazby w utworach "La Marche" czy "From
The Bunker". Ważnym elementem muzyki THE WELL OF SADNESS jest też wokal
Daniele, który znakomicie komponuje się z całością muzyki sprawiając, iż
"I'm Uprooted..." jawi się jako naprawdę bardzo dobry i przemyślany
krążek. Jeśli miałbym jednak wybrać faworyta na tej płycie, to był by to
utwór ósmy - "The First And The Last" ze znakomitym wokalem wzbogaconym
o nieco bardziej elektroniczne motywy - rewelacja! Niepodważalnym atutem
tej płyty jest z pewnością świeżość i pomysłowość - w czasach gdy bardzo
wiele projektów nagrywa co tu dużo mówić bardzo przeciętne i będące
kolejną kalką krążki THE WELL OF SADNESS prezentuje bardzo oryginalne i
świeże podejście do gatunku, dzięki czemu otrzymujemy nieszablonową i
pozbawioną kiczowatości płytę, którą polecam bez najmniejszej
wątpliwości wszystkim miłośnikom neo-folkowych klimatów. Zapewniam, że
nikt nie będzie zawiedziony z zakupu tego krążka, tym bardziej, że War
Office Propaganda wydała ten materiał w bardzo gustownym, lakierowanym,
limitowanym i co godne podkreślenia numerowanym do 500 sztuk digipacku.
Jeszcze raz chylę czoła przed tym albumem - jedna z najlepszych płyt,
jakie "wyszły" w ostatnim czasie! |
|