| |
Jako, że aktualizacja bez recenzji
produkcji z udziałem STAHLWERK 9 jest aktualizacją straconą, czas jak
najszybciej naprawić to niedopatrzenie i zająć się ostatnią płytą
Reinharda zatytułowaną "Der Tod Nagelt Die Augen Zu".
Pierwsza edycja albumu została wydana m.in. w ponoć ręcznie klejonym
digipacku (co widać), przez austriacką Steinklang Records, która
notabene ostatnio wypuściła cały szereg wartościowych pozycji, choćby
świetne "Prison Poems" RASTHOF DACHAU, czy "Hysope" ASMORODA. Oby ta
dobra passa trwała jak najdłużej.
Wracając jednak do STAHLWERK 9, trzeba stwierdzić, że Reinhard wziął
chyba sobie do serca słynną sentencję mistrza Hitchcocka, mówiącą o tym,
że "film winien zaczynać się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie
powinno stopniowo narastać", i zapragnął przenieść ją na grunt muzyczny.
Tyle, że nazwanie "trzęsieniem ziemi" pierwszego numeru na "Der Tod
Nagelt Die Augen Zu" zatytułowanego "Dies Irae / ...Als Ich Starb"
zupełnie nie oddaje charakteru tego utworu. To potężny, monumentalny
piętnastominutowy walec, który miażdży, gniecie, szarpie i nie
pozostawia żadnych pytań. Przy nim trzęsienie ziemi wydaje się co
najwyżej pierdnięciem komara. Pozostałe kawałki, choć także bardzo
dobre, nie dorównują pierwszemu z nich. Są na pewno głośniejsze, więcej
w nich hałasu niż np. na "1905", choć o powrocie do surowego industrialu
z pierwszych wydawnictw STAHLWERK 9 nie ma w tym przypadku mowy. Trochę
tu wokali podobnych do tych z "Triumvire" całkiem nieźle wzmacniających
apokaliptyczny klimat.
STAHLWERK 9 jest niesamowicie płodnym projektem, ale właściwie każda
produkcja Reinharda trzyma klasę. Nie inaczej jest i tym razem. Bardzo
dobry, momentami wręcz przytłaczający ciężarem i potęgą album. Polecam,
choć spać spokojnie pewnie potem nie będziecie mogli. |
|