| |
Widzę,
że powoli staję się ekspertem od STAHLWERK 9 na stronie BOP Magazine. Z
jednej strony bardzo się z tego cieszę, bo lubię i cenię ten projekt, z
drugiej jednak ciężko napisać cokolwiek nowego, bo generalnie muzyka nie
różni się znacznie od tej zawartej nawcześniejszych produkcjach. Ale z
czystym sumieniem stwierdzam, że w przypadku STAHLWERK 9 nie jest to
wadą.
"1905" tematycznie poświęcona jest rozpoczętej niesławną "Krwawą
Niedzielą" rewolucji rosyjskiej, która miała miejsce właśnie 101 lat
temu. Ten nieudany zryw ludu przeciwko carowi Mikołajowi II zainspirował Reinharda Hopfe do stworzenia płyty będącej swoistą muzyczną ilustracją
tamtych wydarzeń.
Pomimo tego co napisałem we wstępie, sam klimat płyty jest nieco inny od
tego na "Triumvire" czy "63 days". Mrocznych, pełnych grozy pomruków
jest tu mniej niż na wspomnianych produkcjach. Nastrój na "1905" panuje
raczej żałobny, a całość w moich oczach przypomina swego rodzaju
requiem. Oczywiście nie mogło obyć się tu bez charakterystycznych sampli,
pośród których możemy usłyszeć np. słynną "Międzynarodówkę" czy
"Warszawiankę". Jak to ktoś gdzieś napisał całość może idealnie służyć
jako soundtrack np. do Eisensteinowskiego "Pancernika Potiomkina".
Zresztą nawet jeden z utworów zatytułowany jest "Odesskaya Lestnica"
czyli "Schody Odesskie" - tam przecież miały miejsce najważniejsze
wydarzenia klasycznego radzieckiego filmu. Słucha się "1905" wybornie,
oczywiście o ile łyka się taką konwencję. Jeżeli lubicie oszczędny w
środkach, chwilami niemalże ascetyczny, ale nieźle pobudzający
wyobraźnie death ambient, polecam produkcję STAHLWERK 9 z całego serca.
Jeśli spodziewacie się bogatej ornamentyki, mnóstwa dźwiękowych
fajerwerków i tysiąca użytych instrumentów, dajcie sobie spokój. |
|