| |
Panie i panowie - oto płyta roku!!!
Tak, tak bardzo rzadko zdarza mi się popadać w taki zachwyt, ale w
przypadku nowego dzieła SPIRITUAL FRONT słowa te absolutnie nie są na
wyrost. Nie będę ukrywał, że bardzo lubię i cenie ten zespół - z każdym
kolejnym krążkiem Włosi stawiają coraz wyżej poprzeczkę, by tym albumem
wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności.
Simone Salvatori i spółka po raz kolejny pokazali wielki kunszt i talent
w tworzeniu muzyki i w obecnej chwili są zdecydowanym numerem jeden
jeśli chodzi o granie z klimatów neo pop 'n' folk. "Armageddon Gigolo"
jest albumem po prostu perfekcyjnym i w pełni przemyślanym, ze
znakomitym brzmieniem i aranżacjami. Warto zaznaczyć, iż krążek został
nagrany w towarzystwie Orkiestry Ennio Morricone, a to już nie wymaga
komentarzy.
Praktycznie każdy z 11. utworów na tej płycie jest znakomity i powala
swoją energią i emocjami, jakie wydobywają się z poszczególnych
dźwięków. W zasadzie każdy kawałek jest niczym przebojowy hit i trudno
się oderwać od tego krążka na dłużej. Takie małe dzieła jak "I Walk the
(Dead) Line", "Jesus Died in Las Vegas", czy "Ragged
Bed" genialnie
wpadają w ucho i długo pozostają w głowie. Wszystkie instrumenty są
znakomicie słyszalne i genialnie pasują do równie znakomitego wokalu
Simone. Możemy tu ponadto znaleźć zarówno rytmiczne i przebojowe hity,
jak również nastrojowe ballady ("No Kisses on the Mouth"), przy których
można wpaść w niezwykły nastrój. Przy niektórych kompozycjach można
nawet tańczyć i to w towarzystwie jakiejś urodziwej niewiasty. Simone
Salvatori przeszedł samego siebie i stworzył album genialny powalający
na łopatki. Sam zespół określa swoją muzykę mianem "Nihilist Suicide
Pop" i jest to stwierdzenie jak najbardziej na miejscu. Nie będę się
więcej rozpisywał nad tym dziełem, gdyż o tak świetnych płytach nie
powinno się pisać zbyt wiele, a tylko słuchać, słuchać i jeszcze raz
słuchać. Rewelacyjny album bez dwóch zdań!! |
|