| |
Irytują mnie ostatnio tego typu płyty. Czy do cholery nie ma innych,
normalnych i ciekawszych tematów niż tylko faszyzm, Hitler, SS i obozy
zagłady?!!! Kuźwa, motyw przerabiany 666 razy w ciągu ostatnich lat i
dalej im mało! Żeby chociaż jeszcze muzyka broniła się sama to też
nie... Uprzedziłem nieco fakty, ale ostatnio krew mnie zalewa jak widzę
zamieszczanie całej masy swastyk, sampli z przemówieniami tego
beznadziejnego malarza pokojowego itd. I o ile jeszcze np. taki ARBEIT
bronił się w miarę przyzwoitą muzyką, to tu jest po prostu dramat.
Dla formalności, SONGS OVER RUIN to jednoosobowy projekt gościa o ksywce
Self Schiz i żeby było jeszcze bardziej zabawnie i absurdalnie to
powiem, że ów osobnik pochodzi i mieszka sobie w Chinach! Dżizus, to mi
się trafił: faszol z Chin! No ręce opadają po prostu...
Co do samej muzyki, to powiem tylko, że jest ona wtórna i bezpłciowa jak
chiński ryż. Wysamplowane pseudo bębny czy kotły, do tego trochę
elektroniki i to wszystko co znajduje się na tej płycie. Acha, zapomniał
bym o najważniejszym, czyli o wplecionych na chama samplach w stylu
cytuję: "Deutchland, Sieg Heil!". Nie chcę mi się nawet za bardzo już
tego komentować... Poza tym kompletnie nie wiem czemu utwory numer 4 i 6
są identyczne? Celowe zagranie? Nie wiem, nie wnikam, w każdym razie "The
evil..." bije wręcz swoją infantylnością chyba wszystkie tym podobne
pseudo-militarne projekty. Cała płyta jest naprawdę bardzo cieniutka,
brakuje przede wszystkim oryginalności, własnej inwencji a przede
wszystkim jakości, bo z tą niestety jest tu bardzo krucho. Kilka
elektronicznych, klawiszowych i zapętlonych motywów wzbogaconych o
automat perkusyjny, syreny alarmowe i sample to niestety zdecydowanie za
mało, aby wystarczyło na pozytywną opinię. I na litość boską, jeśli już
wykorzystuje się sample to nie po raz 545-ty w kółko te same, bo
naprawdę nudzą! Jedynym chyba bardziej interesującym utworem jest "Warf
are..." ale tylko do momentu gdy wchodzą sample...
Nie mam pojęcia co tu Wam więcej napisać, nawet nie chcę mi się już
komentować takich wątpliwych dzieł. Jeśli łykacie wszystko co nosi
etykietkę martial, wszystko gdzie jest tona wojennych sampli a poza tym
nie wiecie co zrobić z kasą, to sięgnijcie po SONGS OVER RUIN, ale ja
sobie odpuszczę. Krótko mówiąc sporo gorsza wersja ARBEIT.
Ps. Dałem sobie czas i policzyłem ile razy na płycie padło "Sieg Heil".
Wiecie ile?.... 44 razy w 13-tu kawałkach... Dodać coś jeszcze? |
P |