<%@ Language=VBScript %> BEAST OF PREY - DARK MUSIC MAGAZIN  ::  d a r k   a m b i e n t  ::  i n d u s t r i a l  ::  n o i s e  ::  d a r k w a v e  ::  p o w e r    e l e c t r o n i c s  ::  n e o f o l k

ENGLISH VERSION
 
 
:: NOWOŚCI ::
:: KONCERTY ::
:: RECENZJE ::
:: WYWIADY ::
:: ARTYKUŁY ::
:: GALERIA::
:: MAGAZYN ::
:: RELACJE ::
:: KONKURSY ::
:: PLEBISCYT ::
:: LINKI ::
:: KONTAKT ::
 
     
     
   
     
projects

:

 SHADOWLIGHTS

title :

 "Pandemonium my order"

format :

 CDR 2006

label :

 Produkcja własna

 contact :

 www.appliedartofmusic.com/shadowlights

     
     
 

Widać nie wszystkie projekty pochodzące ze Szwecji muszą mieć coś wspólnego z CMI. SHADOWLIGHTS, za którym stoi niejaki F. Andersson pochodzi właśnie z kraju trzech koron i nie będzie chyba niespodzianką stwierdzenie, że prezentuje nam mroczny i ponury dark ambient - wystarczy spojrzeć na okładkę płyty lub przejrzeć tytuły kawałków. Recenzja będzie krótka, podobnie jak zawartość ów krążka - raptem trzy utwory dające nieco ponad 15 minut muzy.
Całość "Pandemonium my order" to nastrojowy, oparty przede wszystkim na klawiszach dark ambient z delikatną melodią w tle oraz gdzie niegdzie wykorzystanymi kotłami, które jednak pojawiają się w śladowej ilości. Od razu trzeba otwarcie powiedzieć, że żądnej rewelacji tu nie ma, muzyka delikatnie płynie i uatrakcyjnia ją momentami męski bardzo niski wokal deklamujący jakieś zaklęcia - czyżby lekkie podchody pod COPH NIA?? Mimo to całość jest bardzo wtórna, nie ma tu nic oryginalnego, czegoś co sprawiłoby, abym na dłużej zatrzymał się przy dokonaniach SHADOWLIGHTS. Wszystkie trzy kompozycje są bliźniaczo wręcz do siebie podobne, momentami muzyka pana Anderssona "śmierdzi" nieco wczesnymi dokonaniami ARCANA, tak więc możecie już mieć obraz tego, co można znaleźć na "Pandemonium my order". Nastrojowe, smutne i klimatyczne 15 minut muzy, która jakoś do mnie nie przemówiła. Nie za bardzo rozumiem też o co chodziło twórcy w drugim kawałku "Absinthe And Rain..." gdzie to dwa razy w trakcie utworu po dwóch minutach muzyki mamy minutę kompletnej ciszy. Jeśli miało to za zadanie stworzyć mroczniejszy klimat, to zupełnie nie wyszło.
Ogólnie mówiąc bardzo wtórny jest to materiał, pozbawiony oryginalności i własnego stylu, co sprawia że całość wlatuje jednym uchem i wylatuje drugim, a więc nie ma co zaprzątać sobie głowy "Pandemonium..." na dłużej. Przeciętniactwo i nic poza tym.

 
     
     
     
  note :  5 / 10  
  author :  Tomasz Lewicki  
         
     
     
  -->> BACK <<--  
 
© copyright 2007  Wszelkie prawa zastrzeżone. BEAST OF PREY Wydawnictwo Muzyczne 2001 - 2007