| |
Za nazwą Shadow
Theater stoją dla niektórych wiadome persony ,a dla niektórych
nie. Napisze tylko że połowa S.T. to FLUTWACHT. Zobowiązujące
hasła.
Nie potrafię rozpatrywać tej płyty jako jeden twór, dlatego
przeprowadzę sekcje kawałek po kawałku.
einer_verwesenden -
Album rozpoczyna
delikatne szemranie wręcz ambientowe struktury, maszynowe stukoty,
przeplecione z wokalizą, która subtelnie naznacza swoja obecność,
słuchacz może odnieść wrażenie iż znajduje się na statku podwodnym
tudzież niczym bohater filmu "Obcy" przemierzając
zindustrializowane korytarze, duszne fabryczne pomieszczenia.
fiona -
na
starcie sampl, później zapętlone szumo-trzaski, czysto
industrialne wariacje, wokal przesterowany, ukryty i wyłaniający
się z znienacka. Żaden dźwięk nie jest zbędny, co chwile ścieżka
jest upiększana kolejnymi dźwiękami delikatnie wmontowując się z
koncept , fajnie zmontowane poziomy dźwięku , przekaz wręcz
„poetycki”, aż nagle atak zmodulowanego wokalu bądź też
szlifierki, ciężko wyczuć, TO PIĘKNE. Urwana końcówka dodaje
uroku, sprawia iż niepokój wyrażony kaczorami na ciele nie znika.
Youaredead
- tak jak
w przypadku poprzedniego, szum i trzask, przeszkadzajki fabryczne
i przester na wokalu, rewolucja i terroryzm. Power electronics
pełną gębą . Wrzaski i krzyki, hałas i destrukcja. Kolejnym
elementem który mnie urzekł, jest rytmiczność tego tworu, niby
nosie, ale w bardzo ciekawy sposób poskładany, nie męczy po entym
razie słuchania. Końcówka mnie całkowicie zaskoczyła, spokojny
przesterowany wokal i delikatne dźwięki wręcz klasyczne w tle.
Die /
graue_zone -
zimne brzmienie,
alienacja , hipnotyczne przemysłowe pejzaże, mechaniczne transowe
obrazy dźwięku. Power noise, zapętlone syntetyczne, a przede
wszystkim wywarzone struktury.
60 / years
- Szatan,
ciężar, zapętlenia, power electronics , wokal pełen żalu i
agresji. Słuchając czułem, że za moment spadnie na mnie ostrze
gilotyny, bądź też jakiś element monumentalnej machiny, która ma
za zadanie niszczyć, krzywdzić i okaleczać sonicznymi pociskami.
dog /
by_dog -
początek brzmi jak wizyta w obskurnym gabinecie aborcyjnym, gdzieś
na zapleczu sklepu mięsnego, a może to zapis przesłuchania? Tak
jak już charakterystyczne dla Shadow Theater, przesterowany wokal,
krzyk i terror, wywrzeszczane frazy sprawiają iż czuje się winny a
może to nawoływanie do buntu? Natężenie dźwięku i brutalności
osiąga apogeum już po pierwszej minucie, a dalej nie jest lżej,
nie ma chwili na odpoczynek.
maerzbau -
nie ma
wstępu, nie ma wprowadzenia, jest za to duża dawka power noise ,
przytłaczające, brutalne dźwięki, ostre niczym brzytwa. Przestoje
choć sekundowe dają nadzieje na spokój, złudne nadzieje.
Wynaturzone, torturujące narząd słuchu wręcz chore bloki dźwięku.
Końcówka to jakieś skwierczenia, a może to dźwięk łamanej kości?
neu1 -
tak jak w
przypadku poprzednich utworów, nic nie jest nowe, wszystko mieści
się w schemacie Shadow Theater co tylko plusuje w odbiorze, mamy
tu zapętlenia, industrialne przestrzenie, trzaski i soniczne
wariacje. Szybkie mechaniczne fale trzeszczeń, szlifierki i ciężka
artyleria fabrycznych hal. Im dalej tym bardziej surowe i
prymitywne, brutalne hałaśliwe i pokrętne chaotyczne struktury.
neu2 -
w tym
utworze również nie ma zaskoczenia , jednakże zaczyna się ona
delikatnie i stopniowo nabiera rozmachu i ciężaru. Rytmiczne wręcz
statyczne uderzenia, paraliżują i sprawiają, że czuję się jak ćma
lecąca do światła . Nie ma litości jest tylko ZŁO i fabryka, nie
jest to fabryka czekoladek, a miejsce pracy dewiantów ,
zmutowanych hybryd sadyzmu i obskurności. |
|