| |
Prawdę mówiąc nie mam
zielonego pojęcia o tym projekcie i opisywana właśnie epka jest moim
pierwszym kontaktem z tym brytyjskim duetem, ale uprzedzając nieco fakty
z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jak najbardziej pozytywnym.
Wydawca określa te 15 minut muzy jako power-void-drones i rzeczywiście
coś w tym jest. Muzyka Brytyjczyków bowiem jest niesamowicie
energetyczna i ostra zarazem. Przesterowane gitary elektryczne, ostre
industrialne zgrzyty i hałasy to coś, co rzadko można spotkać pośród
wydawnictw Drone Records. Pierwszy utwór to wręcz nawałnica ostrej,
kłującej muzy osadzonej na mrocznych, dronowych dźwiękach. Robi to
naprawdę całkiem niezłe wrażenie i miło się tego słucha. Nie ma tu co
prawda żadnych rozbudowanych struktur, a cały track jest niezwykle
prosty i nieskomplikowany, ale nie jest to bynajmniej zarzutem. Drugi
kawałek to z kolei bardziej spokojne, mroczne dźwięki kipiące wręcz od
wszelkiej maści dronów, buczeń i szumów. Gdzie niegdzie tylko odezwą się
pojedyncze stukoty i uderzenia, które dopełniają tylko demonicznego i
pełnego grozy klimatu. Z całą pewnością RYN jest jednym z ciekawszych
projektów, które zostały ostatnio wydane przez Drone Records i mi ten
materiał jak najbardziej przypadł do gustu. Nie wiem, czy panowie mają
już na koncie jakieś inne wydawnictwa, gdyż warto zwrócić uwagę na tę
nazwę. Wszystkim maniakom zarówno mrocznych, dronowych dźwięków, jak i
wielbicielom nieco bardziej zgrzytliwej i hałaśliwej jazdy z czystym
sumieniem polecam ten 7-io calowy, purpurowy vinylowy krążek i to w
ciemno. |
|