| |
Black ritual sounds. Tak też
opisuje ów materiał wydawca, rosyjski KERPG. I w zasadzie na tym
można by zakończyć te reckę bo nic mi do głowy zbytnio nie
przychodzi słuchając tego jednego kawałka trwającego ponad 47
minut.
Prawdę mówiąc wynudził mnie ten materiał, ą żeby nie być zbyt
wulgarnym powiem tylko, że miałem ochotę wyrzygać się po
pierwszych 5 minutach. Jeden, monotonny przewijający się w kółko i
zapętlony industrialny motyw z pojawiającym sie pop kilku minutach
męskim głosem w tle wygadującym pewnie jakieś androny po rosyjsku.
I tak cały czas, dopiero gdzieś w okolicach 10-tej minuty pojawia
się dodatkowo jeden zgrzytliwy, zapętlony dźwięk, który obecny
jest już praktycznie do samego końca. Czasem jeszcze tylko do
głosu dochodzą jakieś dziwne, tajemnicze stukoty, uderzenia czy
inne blaszane zgrzyty, ale wierzcie mi, że zdecydowanie nie
poprawia to efektu końcowego. I o ile mogę zgodzić się w kwestii
tego, że mamy tu do czynienia z rytualnymi, obskurnymi, czarnymi
jak smoła dźwiękami, to zdecydowanie nie moge powiedzieć, aby były
one utrzymane na wysokim poziomie. Prawdę mówiąc słyszałem już w
swoim życiu całą masę lepszych, industrialno - hałaśliwych płyt i
to niekoniecznie tych z górnej półki, przy których PUGNA niestety
wypada dość blado. Wynudziłem się przy "IRD.IDR" jak przy obradach
naszego sejmu, tak więc przykro mi, ale nic dobrego nie mogę
więcej powiedzieć.
Jedyną ciekawostką może być tylko oprawa wizualna krążka
składająca się z czarnej, prawdę mówiąc dość cuchnącej złożonej
tektury od której czuć benzyną czy innym ropnym badziewiem. Dodam
na zakończenie jeszcze, że limit tego wątpliwego cacka to 79
egzemplarzy. |
|