| |
Są takie płyty,
które zupełnie nie wiadomo jak ocenić. Jedną z nich jest wydana w
naszym rodzimym netlabelu Kaos Ex Machina pozycja trzyosobowego
projektu/zespołu PROJECT:A. Muzycznie jest to totalny rozgardiasz
bez ładu i składu, który silił się, aby stać się psychodelią, ale
nie za dużo mu z tego wyszło. Perkusja, gitara i klawisze,
połączone z tekstami mistrza Williama Blake’a miały stworzyć, hm,
no właśnie co? Coś nowatorskiego, zaskakującego, nietypowego? Może
i zamysł twórców był dobry, ale na etapie realizacji coś już nie
wyszło. Całą płytę stanowią trzy utwory z czego dwa to właśnie
pseudo psychodeliczno-rokowo-folkowe pogrywania, a trzeci... No i
tutaj trzeba się zatrzymać, bo ostatni utwór jest po prostu
świetny. Oparty tylko na klawiszach, przestrzenny, po prostu
ambientowy i to w klimatach klasycznego ambientu. Nie mogę
zrozumieć jak tak różne światy muzyczne trafiły pod jedną nazwę.
Gdyby cała płyta brzmiała jak ostatni utwór to ocena byłaby dużo
wyższa. A tak materiał trzeba ocenić jako całość, a w takim
wypadku ocena leci mocno w dół. Proponuje twórcom tego projektu
aby skupili się na takiej muzyce jaką przedstawili w ostatnim
utworze, w ten sposób mogą coś osiągnąć, bo jak na razie, ogólnie
jest bardzo słabo. |
|