| |
No i doczekaliśmy się drugiego
wydawnictwa w dorobku belgijskiego labelu Carpe Noctem. Tym razem mamy
możliwość zapoznania się z nieznanym mi szczerze mówiąc wcześniej
projektem o nazwie PATHETIC. Spoglądając na samą okładkę można od razu
wywnioskować, że zdecydowanie nie jest to płyta dla wszystkich
miłośników spokojnych i poprawnych politycznie klimatów. Przechodząc
jednak do spraw czysto muzycznych, na "Salvation" mamy 13 kompozycji,
które jednak trudno zakwalifikować pod jeden gatunek. Mamy tu bowiem
elementy zarówno czysto zimno industrialne, jak również lekkie domieszki
noise, czy nawet momentami power electronics. Jak dla mnie jednak
chwilami wszystko to jest mało spójne i chaotyczne, przez co jakoś
trudno mi było przekonać się w pełni do PATHETIC. Niektóre kawałki są
nawet całkiem rytmiczne i nie pozbawione melodii, uzupełnione o męski
wokal, ale mimo wszystko czegoś mi tu brakuje. Za mało jest na "Salvation"
bardziej oryginalnych i świeżych motywów, słuchając krążka ma się
wrażenie, że wszystko to już było i nie ma tu żadnych nowych elementów,
a tylko powielanie znanych struktur. Drugim mankamentem na tej płycie
jest fakt, iż gdy już zostajemy wciągnięci w klimat bardziej rytmicznych
i melodyjnych kawałków nagle wszystko pęka i do uszu dociera porcja
hałaśliwych noise'owo - industrialnych dźwięków, co tylko burzy cały
wypracowany wcześniej nastrój. Mnie jakoś PATHETIC nie powalił na
łopatki i nie doznałem orgazmu przy muzie tego projektu, a szkoda...
|
|