| |
Tak się składa, że
duński OF THE WAND AND THE MOON jest jednym z bardziej cenionych i
lubianych przez mnie projektów tworzących dźwięki z gatunku dark – neo
folku. Ostatnia płyta Duńczyków zatytułowana „Emptiness, Emptiness,
Emptiness” wywarła na mnie spore wrażenie i wielokrotnie gościła w moim
odtwarzaczu, więc nieukrywana była ma radość, gdy wpadł mi w ręce
najnowszy krążek grupy – „Sonnenheim”. I cóż my tu mamy tym razem? Na
dobrą sprawę nie skłamię gdy powiem, że nic nowego. W dalszym ciągu
muzyka OF THE WAND AND THE MOON to bardzo miły, nastrojowy i klimatyczny
dark folk, który nie wiem dlaczego, ale mnie za każdym razem urzeka.
Wszystkie 14 kompozycji utrzymane są na bardzo wysokim poziomie, w
poszczególnych kawałkach oczywiście rolę szkieletu odgrywa gitara
akustyczna oraz bardzo subtelny męski wokal w języku angielskim. Pewną
nowością w muzyce Duńczyków jest wykorzystanie akordeonu oraz w bardziej
znacznym stopniu instrumentów klawiszowych, dzięki czemu całość brzmi
jeszcze bardziej dojrzale i przemyślanie. Co tu dużo gadać, całość płyty
dzięki rytmice i melodyjności (a momentami nawet ośmielę się użyć słowa
przebojowość) jak ulał nadaje się do tupania nóżką. Rzecz jasna w
dalszym ciągu słychać w utworach duńskiej grupy elementy znane chociażby
z twórczości DEATH IN JUNE czy SOL INVICTUS, ale stało się to już
swoistą tradycją w muzyce OF THE WAND AND THE MOON. Mnie osobiście
słucha się tej płyty rewelacyjnie i świetnie mi się przy niej odpoczywa
i relaksuje, co wbrew pozorom nie zdarza się zawsze. Krótko mówiąc tak
właśnie powinien brzmieć dobry dark folk – rytmika w połączeniu z
melancholią i nostalgią… Pewnie się powtarzam, ale jeszcze raz muszę
zaznaczyć, iż „Sonnenheim” jest świetną płytą i jedną z najlepszych w
gatunku dark-folku, jakie ukazały się w ubiegłym roku. Pełna
rekomendacja!! |
|