| |
Z
wielką niecierpliwością wyczekiwałem tego albumu, wszak O PARADIS bo o
nim właśnie mowa jak to niektórzy mawiają: wielkim projektem jest i
basta! Nie jest żadną tajemnicą, że fanem Damiena jestem wielkim i z
wypiekami na twarzy czekam na kolejne materiały tego hiszpańskiego
projektu. Cóż, nie mam zamiaru stosować żadnych "owijaczy" ani
stopniować napięcia, więc z góry mówię, że ten album jest po prostu
genialny!
Czternaście utworów w których znajdziemy cały wachlarz uczuć, doznań,
nastrojów i przeżyć. Od spokojnych, melancholijnych i dekadenckich
kawałków aż po melodyjne, nastrojowe hymny z silnym piętnem kultury
hiszpańskiej. W zasadzie każde kolejne przesłuchanie przynosi nowe, nie
zauważalne wcześniej elementy. Co prawda "Cuando..." nie jest tym
albumem, który wchodzi "bez popitki" przy pierwszym odpaleniu płyty w
odtwarzaczu, więc nie każdemu może ów album od razu przypaść do gustu.
Mimo wszystko wystarczy zasłuchać w tak genialnych kompozycjach jak "Dias",
"Olvido" czy "Luz del Presente" by pokochać O PARADIS bez wahania. Gdzie
niegdzie mamy tu także wplecione drobne, krótkie intra, będące całkiem
dobrym preludium przed następnymi kawałkami. Słuchając nowego dzieła
Demiana w bardzo prosty i piękny zarazem sposób możemy przenieść się o
dobre 40 lat wstecz, a w głowie aż same rysują się obrazy starych,
dekadenckich małych knajpek gdzieś w hiszpańskim miasteczku. To już moi
drodzy nie sama muzyka, a sztuka i to przez duże "S".
Jeśli zatem nie straszna Wam jest nieco bardziej wymagająca muzyczna
uczta, a wieczorami lubicie zasłuchiwać się w dźwięki NOVY SVET, AIT! i
tym podobnych projektów to "Cuando..." jest albumem w sam raz dla Was!
Ja już dawno pokochałem O PARADIS i życzył bym sobie o wiele więcej
takiej muzy w nadchodzącym nowym roku... Płyta obowiązek!! |
|