| |
Nie od dziś wiadomo, że jeżeli siły
łączą Demian z O PARADIS i Jurgen z NOVY SVET, musi powstać coś co
najmniej nietuzinkowego. Takie były choćby "El Juego Negro" i "Entre
Siempre y Jamas Suben las Mareas, Duermen las Ciudades". Taka też jest w
moim przekonaniu wydana przez włoską Punch Records "Destello de
Estrellas en la Frente". Powiem więcej - to płyta niemal wybitna.
Generalnie nie ma tu niczego nowego. Muzyka płynie wolno, niemalże
ospale. Jeżeli ktoś szuka jakichkolwiek dynamicznych zrywów, lub czegoś
przy czym można poskakać lub potupać, nich lepiej da sobie spokój, bo
się srogo rozczaruje. Demian i Jurgen kreują niemalże intymną atmosferę.
Słuchając "Destello de Estrellas en la Frente" mam wrażenie jakbym był
tylko ja i oni. Jakby muzycy otwierali się wyłącznie przede mną. A
ja mogę zapomnieć o otaczającym świecie. Płyta ta czasem jest pogodna,
ale w większości smutna. Czasem wręcz czuła (choćby utwór tytułowy), ale
częściej zapędzająca się w mroczniejsze rejony. Momentami gdzieś tam
można wychwycić wpływy iberyjskiej muzyki ludowej, więcej jednak tu
dziwnych elektronicznych odgłosów i trzasków wprowadzających pewien
podskórny niepokój. Taka cisza przed burzą, która nigdy nie nadchodzi. A
nad całością górują fenomenalne wokale zarówno Jurgena jak i Demiana.
Coś genialnego, słowami nie da się tego opisać. Trzeba posłuchać i tyle.
Żałuję, że nie wiem o czym śpiewają, ni w ząb nie rozumiem
hiszpańskiego, ale sądząc po tytułach takich jak np. "Adonis & Bulldozer"
także teksty są nietuzinkowe, tajemnicze, zahaczające nawet o
surrealizm.
Nie od dziś wiadomo, że obydwaj muzycy są jednymi z najbardziej
kreatywnych na całej scenie. Tym razem wspięli się chyba na szczyt
swoich możliwości... Choć nie, na pewno nie. Przecież wiem, że z
kolejnym wydawnictwem znowu mnie zabiorą we wspaniałą, magiczną,
zakrapianą czerwonym hiszpańskim winem, podróż. Na razie jednak w
zupełności wystarcza mi "Destello de Estrellas en la Frente" - cudo! |
|