| |
Muzyka jaką
otrzymamy słuchając NITROUS FLESH to mariaż dark ambientu,
industrialu i namiastki rytmiki. Album dość długi zawierający 9
utworów z których każdy broni się sam. Sam początek wciąga, rozwój
następuje płynnie, wciągając w bardzo wysublimowany sposób. Płyta
jest przesadnie przepełniona dźwiękami, ich rozmiar i natłok
potrafi przytłoczyć. Z każdą minutą następuje coraz większy mój
zachwyt. Gdzie niegdzie ukryty wokal, wrzask, wydarte słowa z
czyjegoś gardła.
Każdy utwór niesie niepokój, poczucie osamotnienia, nawiedzona
atmosfera niczym z cmentarza miesza się z klimatem opuszczonego
poligonu. Schizofrenia gotowa tuż po przesłuchaniu całego albumu
(odradzam tym co na horrorach zakrywają twarz:>) Pejzaże
przestrzeni bez granic, kosmiczny kolaż z przyziemnością,
głębokie dźwięki które trwają i w pogłosach nikną. Troszku
namiastki rytualności co tylko lepiej wpływa na odbiór albumu.
Płytka nie tylko dla wybrańców, bardzo przystępny koncept płyty,
aczkolwiek nie jest to zwykłe pitu-pitu, jest to przemyślana
muzyka, żaden dźwięk poza paroma wyjątkami nie wydaje się być
przypadkowy, a gdy mowa o improwizacji to należy dodać że jest to
na wysokim poziomie.
Polecam każdemu kto potrafi
zatracić się choć przez moment dla muzyki, a najlepiej dla
antymuzyki. |
|