| |
Na samym wstępie tej recenzji muszę
wyrzucić z siebie pytanie, które mnie nurtuje przy kontakcie z tym
krążkiem, a mianowicie co kieruje osobami z labeli (w tym przypadku z
Ultra) że decydują się wydać tak bezpłciowy i gniotowy materiał i do
tego jeszcze na CD. Ręce mi opadają do samej ziemi słuchając tego gluta,
bo przykro mi bardzo, ale muzyką się tego nie ośmielę nazwać. Gwoli
przybliżenia projektu zaznaczę, iż NICK SOUDNIK jest rosyjskim
jednoosobowym projektem poszerzonym o sesyjnych muzyków - projektem
wykonującym dźwięki, które ciężko nawet opisać a co dopiero przesłuchać.
"Ahke Music" przynosi nam bowiem ponad godzinę totalnie chorej i
pokręconej pseudo muzyki z kakofonicznymi dźwiękami gdzie niegdzie
akordeonu, tamburyna, skrzypeczkami, jakąś dziwną perkusją oraz
beznadziejnymi "wokalami" pana Nicka, a dokładniej mówiąc całą masą
dziwnych skrzeków, bulgotów, kwików i tym podobnych rzeczy. Ażeby było
ciekawiej dodam, że poszczególni "muzycy" kompletnie nie potrafią
obsługiwać swoich instrumentów, w wyniku czego dostajemy ponad 60 minut
dziwnych melodii bez ładu i składu, które równie dobrze mógłby zagrać
mój 70-letni sąsiad z bloku, albo pan Zdzisiek z Dworca Centralnego po
kilku głębszych łykach fioletowego trunku... Ja rozumiem, że
eksperymenty nie znają granic, ale po kiego grzyba męczyć tym gniotem
szerszą grupę osób!? Jeśli nie daj boże/szatanie* (niepotrzebne
skreślić) "muzycy" na "Akhe Music" chcieli pojechać pod NOVY SVET - a
tak coś mi się wydaje, to powinno się ich oskalpować i nic ponadto. Nie
chcę się już rozpisywać więcej nad tym shitem, powiem tylko, że póki co
jest to dla mnie glut roku. Jak ktoś chce ode mnie w prezencie ten
krążek niech pisze na mój adres. |
|