| |
Wreszcie jest chciałoby się
rzec. Oj, długo czekałem na ten album, ale moja cierpliwość
została nagrodzona. No i cóż tym razem zaserwowali nam Angole? Na
dobrą sprawę recenzję ów mógłbym zakończyć na sformułowaniu:
"PŁYTA ROKU", ale grzechem było by na tym poprzestać, więc poniżej
postaram się najlepiej jak mogę zachęcić Was moi drodzy do kupna
tego dzieła.
Piąty album NAEVUS'a to istny majstersztyk, w zasadzie ów album
wymyka się jakimkolwiek "szufladkom" bo ani to już neo-folk, ani
neo-pop, avantgarde etc. etc. "Silent Life" to stanowczo jeszcze
bardziej krok na przód w porównaniu z np. równie wyśmienitym "Behaviour".
Od razu powiem, że ci wszyscy, którzy widzieli Brytyjczyków w
Poznaniu mogą się zdziwić tym, co znajduje się na "Silent Life".
Album to osiem kompozycji, w których obok Lloyda i Joanne
udzielili się także gościnnie takie persony jak John Murphy, David
E. Williams, Matt Howden, Greg Ferrari czy Rose McDowall, których
zapewne nikomu przedstawiać szerzej nie trzeba. Ok. a sama muzyka?
No cóż, ja jestem zachwycony od ładnych paru tygodni i płyta w
zasadzie nie znika z mojego odtwarzacza. Na "Silent Life" NAEVUS
zdecydowanie bardziej powrócił do swoich punkowych korzeni, każdy
utwór to połączenie rockowo-punkowych w większości energetycznych
motywów z elementami neo-folk. Całość posiada iście rock'n'rollowy
klimat i powala kunsztem oraz perfekcją. Gitara elektryczna, bas,
perkusja, gitara akustyczna oraz gdzie niegdzie klawisze czy
skrzypce w połączeniu z wokalami Lloyda tworzy istną mieszankę
wybuchową. Posłuchajcie chociażby genialnych "Kill Your Friends",
"Hasty Bastard", czy znakomitej rockowej ballady "The Ballad of
Benjamin Munt" a zapewniam, że pochłonie Was ta płyta. Słowa tu
absolutnie nie wystarczą do opisania tego dzieła, więc nic tylko
szperajcie tu i tam aby zakupić sobie ten majstersztyk a nie
będziecie zawiedzeni. Kolejna warta podkreślenia rzecz to
rewelacyjny (jak zawsze z resztą) wokal Lloyda, który porywa i i
sprawia, że to właśnie dzięki niemu muzyka NAEVUSA jest tak
genialna.
Słyszałem od paru osób porównanie "Silent Life" do ostatniej
produkcji SPIRITUAL FRONT "Armageddon Gigolo" i mimo że
niekoniecznie się z tym zgadzam, to fakt pozostaje faktem, że
podobnie jak w przypadku S.F. rok temu, tak w tym NAEVUS nagrał
świetny, energetyczny album będący w moim prywatnym podsumowaniu
płytą roku! Smacznego! |
|