| |
Na tą płytę czekałem z
niecierpliwością. Kiedy tylko trafiła w moje ręce natychmiast
trafiła do odtwarzacza i tam już pozostała puszczana kilkakrotnie.
Dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji wysłuchać muzyki, jaką
prezentuje nam Marek Juza, autor projektu, powiem tylko, że METUS
to prawdziwy fenomen na Polskiej scenie, albowiem artysta pała się
w muzyce z nurtu darkwave i to tej z najwyższej półki. DEAD CAN
DANCE, ARCANA, NICK CAVE to choćby jedne z inspiracji jakie czuć
we wspanialej muzyce jaką prezentuje METUS. Zresztą polecam
sięgnąć do mojej recenzji debiutanckiej płyty METUS, także na
Beast Of Prey. "New Dawn" to drugi akt w mającej stanowić całość
trylogii. Opowiada o nadziei i miłości, ale także o bólu
niedoskonałości i żalu jaki niesie nasza własna arogancja.
Muzycznie kontynuuje ścieżki z "Vale Of Tears" ale daleko mu do
bycia tylko kopią. Praktycznie wszelkie niedoskonałości jakie
można było znaleźć na poprzedniej płycie (a i tak były one
sporadyczne) zniknęły. Nie dość, że udało się twórcy utrzymać styl
i klimat to jeszcze umiejętnie stworzył materiał, który jest
zarówno podobny jak i inny od poprzedniego. Większość płyty
stanowią spokojne, lecz wyniosłe utwory, pełne smutku i nostalgii
i właśnie jakiejś iskry nadziei, która zabłyśnie gdzie niegdzie.
Muzyka na tej płycie jest po prostu piękna, pełna emocji i siły.
Taki "Solitude" po prostu chwyta za serce, a jest to tylko jeden z
jedenastu utworów jakie stanowią "New Dawn". Całość dopełnia wokal
Marka, który naprawdę warty jest uwagi i według mnie brzmi
znacznie lepiej niż na "Vale Of Tears". Wraz z doskonałą muzyką
idą ciekawe, pełne refleksji, liryki, a także, jak i poprzednio
interesująca oprawa graficzna stworzona zresztą przez samego
artystę. METUS to doskonały projekt, na pewno jeden z najlepszych
na naszej rodzimej scenie. Każdemu kto jeszcze nie miał z nim
styczności, proponuję jak najszybciej nadrobić ten błąd, bo jest
to muzyka, obok której trudno przejść obojętnie. |
|