| |
METUS to nowy projekt z Krakowa,
pałający się muzyką z regionów dark wave, a takich u nas jakoś
skojarzyć sobie nie mogę. Z tym większą przyjemnością zasiadłem do
przesłuchania debiutanckiej płyty "Vale Of Tears". Muzycznie Marek
Juza, człowiek odpowiedzialny za ten projekt, inspiruje się takimi
artystami jak DEAD CAN DANCE, NICK CAVE (zwłaszcza wokalnie) czy
ARCANA, oraz podobnymi wykonawcami, zwłaszcza z 4AD. I w takim
właśnie stylu jest muzyka zawarta na tym krążku. METUS to podróż,
poszukiwanie wewnętrznego spokoju, materializacja piękna ukrytego
głęboko w uczuciach. "Vale Of Tears" przedstawia historię
stworzenia Boga z punktu widzenia człowieka. Trzeba przyznać, że
materiał jest bardzo spójny i tworzy jedną całość od pierwszego do
ostatniego utworu. Muzyka na nim zawarta jest bardzo melancholijna
i nostalgiczna. W większości są to spokojne utwory, ale zdarzają
się też mocniejsze, bardziej rytmiczne momenty. Nad całą płytą
roztacza się wokal Marka, który trzeba przyznać jest całkiem
niezły, choć momentami można dostrzec trochę niedociągnięć. Nie
zmienia to jednak faktu, że jest to bardzo dobra płyta i jestem
pod dużym wrażeniem zawartej na niej muzyki. Jej produkcja jak i
wydanie jest naprawdę wysokiej jakości. Na pewno nikt kto słyszał
wymienione wcześniej zespoły, którymi inspiruje się METUS, nie
odnajdzie tutaj niczego oryginalnego. Nie to jest jednak
najważniejsze. Najważniejsze jest to, że jest to bardzo dobra
muzyka i bardzo cieszy, że pojawiła się właśnie u nas. "Vale Of
Tears" to pierwsza część nadchodzącej trylogii, a jej druga
odsłona, ma pojawić się już na przełomie października i listopada
i nie będę ukrywał, że czekam na nią z dużą niecierpliwością,
ponieważ debiutancka płyta rokuje bardzo dobrze na przyszłość
METUS. |
|