| |
Co prawda opisywany właśnie krążek
liczy już sobie parę lat, lecz podejrzewam że do tej pory niewielu miało
możność zapoznania się z nim. Z obowiązku wypada zaznaczyć, że M87 jest
jednoosobowym, walijskim projektem pana Huw Davisa, dla którego jak sam
stwierdził inspiracją były wszelkiego rodzaju zagadnienia związane z
"Czarną Dziurą". Jak więc można przypuszczać twórczość M87 w
głównej mierze opiera się o tematy związane z astronomią, wszechświatem
i tym podobnymi rzeczami. A jaka jest muzyka? Ano mamy tu 7 kompozycji
utrzymanych w dość jednolitej konwencji mrocznego i tajemniczego dark
ambientu przepełnionego wszelakimi szumami, buczeniami i temu podobnymi
odgłosami. Ciekawostką jest użycie na "Noctilucent Threnody" 7-io i 8-io
strunowych gitar, które mimo wszystko nie są za bardzo słyszalne i
trzeba bardzo mocno przystawić ucho do głośnika aby wychwycić te
dźwięki. Reszta muzyki to jak wspomniałem bardzo mroczny i momentami
izolacjonistyczny dark ambient, który z każdą kolejną sekundą wypełnia
swoją duszną atmosferą moje pomieszczenie. Mimo wszystko jednak M87
niestety nie jest żadnym rewolucyjnym krążkiem, brakuje mi tu zarówno
pomysłowości, jak również świeżości, która powinna emanować z tego
okrągłego kawałka plastiku. Każdy utwór bowiem wlecze się niemiłosiernie i jedyna myśl, jaka
mi tkwi w głowie to taka, aby czym prędzej wyjąć płytę z odtwarzacza i
odstawić głęboko na moją zakurzoną półkę.
M87 usypia swoją muzyka maksymalnie, dźwięki nie niosą za sobą żadnego
polotu ani tego czegoś co zatrzymało by mnie na dłużej przy tym krążku.
Tego typu płyt jest na pęczki, tak więc szansa na to, iż M87 przebije
się z tego "wora" przeciętności jest prawie żadna. Nie mówię, że jest to
płyta zła i kompletna miernota - absolutnie nie, ale co warte
podkreślenia nie ma tu nic oryginalnego ani rewolucyjnego. Ot po prostu
kolejny średni i przeciętny dark ambientowy krążek jakich jest na
pęczki. |
|