| |
Dawno
nie słuchałem tak znakomitej dark ambientowej płyty. Każdy z
partycypujących w niej artystów przedstawił tu po trzy utwory, oferując
odbiorcy najwyższą muzyczną jakość. Szwedzki projekt Desiderii Marginis
od początku istnienia zwraca moją uwagę i w tej chwili twierdzę, że jako
uczeń przerósł już swojego mistrza (w osobie Raison D'Etre). Utwory
Szweda to dronowy, zrytmizowany momentami dark ambient z
charakterystycznymi motywami etniczno-religijnymi. Na podstawie tej
prostej recepty, Desiderii Marginis potrafi tworzyć prawdziwe dźwiękowe
misteria, kreujące podniosłą, sakralną atmosferę. Te trzy utwory mogły
by być najwyższych lotów muzyką filmową, a słuchając ich automatycznie
nasuwa się skojarzenie z głośnym ostatnio obrazem "The Passion of the
Christ". Następne jest śląskie Moan, którego muzyka nie przestaje
ewoluować. Na trzech umieszczonych tu utworach jest wiele
elektro-akustyki znanej już z kolaboracji z Genetic Transmission, ale
muzyka wydaje się jeszcze bardziej rozbudowana przestrzennie, jeszcze
bardziej dopieszczona. Wspomnianymi dźwiękami o akustycznym rodowodzie,
Moan operuje z iście Lustmordowską wprawą. Przemysłowe szumy, echa,
sprzężenia, fale niskich drżeń i wibracji, odgłosy otoczenia bądź to
uwypuklone bądź rozmyte - wszystko to brzmi hipnotycznie, a jednocześnie
realnie w swojej szczegółowości. Płytę wieńczą trzy utwory
interesującego, polskiego projektu Artefactum, którego album ma w swoich
planach wydawniczych renomowany francuski label - Athanor. Po raz
kolejny mamy do czynienia z niebanalnymi aranżacjami, tym razem
łączącymi ambient z elementami neoklasycznymi i elektro-akustycznymi. W
ezoteryczne tła wkomponowane są fragmenty klasycyzujących melodii oraz
serwowane z umiarem sample. Nawet proste rytmiczne motywy w najsłabszym
na płycie ostatnim utworze, nie zacierają dobrego wrażenia, jakie
pozostawia po sobie muzyka Artefactum. Całe "Lost Signals from Unknown
Horizons" to dark ambient najwyższych lotów, oferujący najbardziej
intensywne z doznań właściwych temu gatunkowi. Beast of Prey tradycyjnie
wydało tę wyśmienitą płytę w oryginalnym opakowaniu (zapieczętowana
koperta) i ścisłym limicie (222 kopie). Kto pierwszy ten lepszy. |
|