| |
Są płyty, na które
warto czekać długo, nawet bardzo długo. Na najnowszą płytę Letum
przyszło nam czekać pięć lat. I każdy dzień czekania był tego
wart. Poprzednia płyta, "The Entrance To Salvation" była i jest
dziełem wybitnym. Tak dobrych płyt nie słyszy się zbyt często.
Płyta ta znajduje się w mojej ścisłej czołówce i bardzo chętnie
wracam do niej. Poprzeczka została więc ustawiona bardzo wysoko.
A co z nową płytą? Przez te pięć lat, muzyka dark ambientowa nieco
się zmieniła. Stała się przede wszystkim dużo cięższa, dużo więcej
hałasu zaczęło się wkradać w mroczne, ponure dźwięki. Tak jest i
tutaj. Już na początku płyty witają nas dziwnie zniekształcone
głosy na tle skorodowanych charczeń, a po chwili uderzają nas
dźwięki i melodie tak charakterystyczne dla tego projektu. Po
chwili wkraczają pompatyczne trąby i znowu ciężkie dźwięki, a na
ich tle melodyjne, łagodne chóry. Na tej płycie bardzo dużo się
dzieje, zwłaszcza jak na skandynawski projekt, gdzie utwory są z
reguły dość długie i wolne. Tutaj zmiany następują często, a same
utwory są mocno zróżnicowane. Jak bardzo więc różni się ta płyta
od poprzedniczki? Z jednej strony bardzo. Jak już pisałem jest
dużo cięższa, bardziej zróżnicowana, choć i na poprzedniczce
również sporo się działo, to jednak tutaj różnice są większe.
Każdy jednak kto słyszał poprzednią płytę rozpozna tutaj Letum,
zwłaszcza dzięki specyficznej formie budowania utworów, i jak już
pisałem, charakterystycznym dźwiękom chórów i klawiszy.
Niezmieniony pozostaje jednak klimat, mroczny, sakralny, pełen
melancholii. Płyta pełna jest smutku, który dzięki nowym pomysłom
i rozwiązaniom znacznie się pogłębił od ostatniego albumu. Czuć
pewną gorycz ukrytą w dźwiękach, żal za czymś utraconym, czymś co
już dawno stracone. Uważam, że po raz kolejny mamy do czynienia z
dziełem wybitnym. Płytą doskonałą samą w sobie. Płytą jakich mało.
Jeden z tych albumów, o których naprawdę ciężko się pisze.
Wiadomo, że nie da się słowami oddać muzyki, zwłaszcza dark
ambientowej czy industrialnej. Ale tak dobrej płyty jaką jest "Broken"
trzeba po prostu posłuchać. Płyta jest po prostu piękna. Dla mnie
jest to dzieło wybitne, które należy postawić obok, a nie nad czy
pod swoją poprzedniczką, ponieważ stanowi jej naturalne
przedłużenie i jest kolejnym krokiem na ścieżce ku rozpaczy, jaką
prowadzi nas Letum. |
|