| |
Nie musieliśmy czekać
długo, a światło dzienne ujrzało kolejne wydawnictwo sygnowane przez
włoski label Ark Records. Rosanna - szefowa tego labelu radzi sobie
coraz śmielej i kto wie, może niebawem będzie się wymieniać nazwę tego
labelu jednym tchem obok innych, cenionych włoskich firm.
Tym razem Ark Records uraczył nas debiutanckim albumem grupy LETALIN.
Nazwa projektu pochodzi od nazwiska radzieckiego artysty awangardowego
Vladimira Tatlina, a ów zespół istniejący już od 8 lat ma na swoim
koncie jak na razie pięć materiałów demo wydanych własnym sumptem. To
tyle suchych faktów biograficznych, pora zatem przejść do przedstawienia
muzyki tworzonej przez ten męski tercet.
Na dobrą sprawę album ten nieco różni się od wcześniejszych wydawnictw
Ark Records. "La Sepoltura Delle Farfalle" zaczyna się nawet całkiem
nieźle - melodyjnym i nieco melancholijnym utworem "Carcasse" z gitarą
elektryczną, klawiszami i ciekawym męskim wokalem. Dalej jednak jest już
nieco inaczej i bardziej eksperymentalnie. Do głosu w znacznie większym
stopniu dochodzi gitara elektryczna, automat perkusyjny oraz wszelakie
samplowane trzaski, zgrzyty i innego rodzaju "przeszkadzajki", które
uzupełnione zostają o męski wokal wygłaszający jakieś dziwne teksty a
momentami nawet wrzaski w języku włoskim. Praktycznie nie ma większej,
uporządkowanej melodii - sporo tu pokręconych i eksperymentalnych
dźwięków, które połączone w całość dają nam istny pokręcony kolaż.
Chwilami szkieletem utworów są riffy gitary elektrycznej - jak chociażby
w kawałku "Taiwan", gdzie to gitara uzupełniona jest o perkusję i męski
głos, w wyniku czego utworowi bliżej do post-rockowych i awangardowych
klimatów.
Ogólnie mówiąc całość jest bardzo zróżnicowana i stworzona jakby w
pewnej dozie spontaniczności, przez co bardzo trudno "zaszufladkować"
jakoś konkretnie muzykę LETALIN. Chwilami to takie połączenie
knajpianego klimatu NOVY SVET, z elementami AIN SOPH na rockowych i
jazzowych naleciałościach skończywszy. Oczywiście jest to stwierdzenie w
dość dużym uproszczeniu, gdyż muzyka z każdym utworem zmienia się i
podąża w innym kierunku, czego najlepszym dowodem jest szósty w
kolejkności "Falene" - utwór wypełniony elektroniką i
eksperymentalizmem.
Z pewnością "Le Sepoltura..." jest albumem interesującym i
nieprzewidywalnym zarazem. Jest to zarazem pierwsze wydawnictwo Ark
Records z taką muzą, gdyż poprzednie pozycje utrzymane były w zupełnie
innym klimacie. LETALIN jest na pewno grupą godną uwagi, ale polecam ten
krążek tylko ludziom w pełni "otwartogłowym" na muzykę zdecydowanie inną
od tej, jaką zapychają nas ogólnie powszechne media. |
|