| |
Projekt -Let me introduce you to the end-
jest dla mnie w pewnym sensie dość tajemniczy. Brak żadnych informacji
przy krążku, ze strony internetowej też niewiele się dowiedziałam,
jedyne co mi wiadomo to, że jest to raczej projekt jednoosobowy, pewnego
gościa pochodzącego z zagranicy, ale obecnie mieszkającego w Polsce.
Czy-Let me introduce you to the end- ma na swym koncie więcej nagrań?
Nie wiem.
Zauważyłam natomiast, (chyba) dość duże zamiłowanie do
ciekawej, starej, fotografiki, bo zarówno na stronie jak i okładka tego
wydawnictwa opiera się na rozmaitych fotografiach w odcieniach szarości.
Nawet można trochę w tym doszukać się powiązań z muzyka tworzoną przez
"Let me..."
Klimat płyty jest dość melancholijny i czasem lekko monotonny. Mieszają
się różne, rytmiczne i bardziej spokojne melodie, prowadzone głównie
przez klasyczne dźwięki pianina i rytmikę perkusji, gdzieniegdzie
wspomagane dźwiękami klasycznej i elektrycznej gitary oraz skrzypiec.
Męski wokal może troszkę w stylu Porcupine tree lub Riverside.
Muzykę na “A Love of the Sea” okresliłabym jako progressive and
alternative and melancholic...rock?... |
|