| |
Uff, przebrnięcie przez ten
materiał dostarczyło mi nie lada problemu i wysiłku. Naprawdę
dawno się tak nie wynudziłem jak przy tym albumie. Nawet nie mam
siły się nad wyraz rozpisywać nad tym czymś, bo szkoda tylko
waszego i mojego czasu. W skład ów wydawnictwa wchodzą aż trzy
materiały demo: "Andor" z '96 roku, "Isengard" z '97 roku, oraz
najnowsze "dzieło" - tytułowy materiał "W pamięci mej..." nagrany
w minionym roku. Gwoli formalności wypada także wspomnieć, iż
LADROS to jednoosoboey twór, za którym stoi niejaki Abazus -
metalowiec nawrócony na elektronikę, a całe wydawnictwo poświęcone
jest Bolkowi i Cricketowi z ex- Thetragon.
Co do dwóch pierwszych demówek, to nawet nie chcę mi się ich
komentować - prymitywny, żenujący klawiszowy dark ambient, przy
którym miałem ochotę wyrzucić odtwarzacz za okno. Ot po prostu
bardzo proste i nieskomplikowane dźwięki praktycznie z jednym
klawiszowym motywem i nic ponadto. Śmieszne i irytujące krótko
mówiąc. Wczesne dokonania MORTIIS'a przy tym czymś to wręcz
wirtuozeria. Po tej katordze dla uszu nie spodziewałem się niczego
szczególnego także po ostatnim materiale LADROS i nie myliłem się
absolutnie. W dalszym ciągu ten sam wnerwiający na maksa
klawiszowy motyw momentami "upiększony" tylko o jakieś sample z
wrzaskami, chórami i tyle. No może jeszcze z dodatkiem śmiesznych
beatów chwilami oraz tragicznych odgłosów - ni to kruka ni wrony,
no i jeszcze jakieś melodyjne, klawiszowe dicho z beatami na
końcu. O panie, ja zwariuje!!! Dzięki takim płytom odechciewa mi
się muzy i to na dłużej. Całość jest mroczna niczym papu
2-miesięcznego dziecka i jeszcze więcej takich ciągnących się
glutów, a nie będę miał sił aby utrzymać w ręku nawet puszki z
piwem. Jak ktoś chce to "coś" to niech pisze - oddam za darmo i
jeszcze pokryje koszt przesyłki. Jedno ze śmieszniejszych i
żenujących wydawnictw, które spokojnie może aspirować do
zaszczytnego tytułu "Gniot Roku". |
|