| |
Po prawie rocznym okresie
milczenia mamy możliwość trzymania przed sobą kolejne, nowe wydawnictwo
naszego krajowego labelu No Angels Prod. Tym razem jednak płyta została
wydana w kolaboracji z Beast Of Prey, co niewątpliwie jest bardzo dobrym
pomysłem na promowanie młodych, obiecujących twórców. Takim też
projektem jest opisywany właśnie KROTHOR - projekt za którym ukrywa się
człowiek o tajemniczej ksywce Keldon Krothor. Niestety nie mam nawet
najmniejszych informacji o tym projekcie, ale podejrzewam, iż "Czerń"
jest debiutanckim materiałem KROTHOR i mimo wszystko chwilami nawet całkiem
interesującym.
Co prawda nie wiem, czy twórca jest nawróconym na elektronikę black
metalowcem, jakich ostatnio coraz więcej, ale to, co stworzył Krothor na
swoim debiucie jest momentami nawet godne uwagi. Muzycznie rzecz jasna
mamy tu demoniczny i mroczny dark ambient zabarwiony sporą dawką
symfoniki i instrumentów klawiszowych oraz z dodatkiem męskiego wokalu w
ojczystym języku. Całość muzyki jest stosunkowo rytmiczna i melodyjna -
sporo tu klawiszowych motywów, które w połączeniu z wszelakimi szeptami,
głosami i krzykami całkiem nieźle współgrają ze sobą wprawiając tym
samym słuchacza w nieco grobowy, posępny i mroczny nastrój. Oczywiście,
aby nie było za pięknie, "Czerń" nie jest niestety żadną rewelacją ani
wyłomem w gatunku - wiele podobnych płyt dane mi było słyszeć w życiu i
równie dobrze krążek ten mógłby ukazać się pod koniec lat 90-tych.
Osobiście mnie to niczym szczególnym nie powaliło, płyta jest poprawna,
rytmiczna i posiada swój charakter, ale brakuje mi tego czegoś, co
zatrzymało by mnie na dłużej przy tym krążku. Abyśmy nie zrozumieli się
źle - nie jest to absolutnie materiał słaby, ale niczym nadzwyczajnym
się też nie wybija. Ot po prostu kolejna, mroczna, klawiszowa i
diabelska dark ambientowa płyta. Jeśli lubicie klimaty wczesnego
INFAMISA, to podejrzewam, że "Czerń" trafi do Was bez przeszkód. Dla
mnie jednak jest to przeciętniactwo - ani dobre, ani złe, po prostu
przeciętniactwo. |
|