| |
Przyznam szczerze,
że od początku miałem słabość do tego projektu. Poprzednie dwie płyty: "Karjalan
Sissit" i "Miserere" wbiły mnie w ziemię i wstrząsnęły mną
bezgranicznie. Tym bardziej zacierałem ręce i niecierpliwie czekałem na
nową odsłonę w wykonaniu fińskich mistrzów. Po opuszczeniu przez
KARJALAN SISSIT Cold Meat Industry, nowy album wydała coraz prężniej
działająca kanadyjska firma Cyclic Law, w której znalazły się już takie
projekty jak SOPHIA czy tez NORDVARGR / DRAKH. Pora jednak przejść do
nowego dzieła KARJALAN SISSIT. Dokładnie tak - dzieła! I piszę te słowa
z pełną odpowiedzialnością. "Karjalasta..." miażdży niemiłosiernie.
Pierwszy utwór to przedwojenna pieśń (w języku fińskim), która
znakomicie przenosi słuchacza w klimat i jest preludium do dalszej
części płyty. Jeszcze tylko przemówienie wojenne i po chwili zostajemy
atakowani (to chyba najlepsze słowo do opisania tego krążka) przez
niezwykle potężny militarny industrial. Mamy więc non stop grzmiące
kotły, dostojne i pompatyczne melodie oraz różnego rodzaju wybuchy i
dudnienia. Ta moc i potęga miażdży bez dwóch zdań. Nie zabrakło na tym
krążku również utworów nieco bardziej wzniosłych i spokojnych,
utrzymanych w nieco wagnerowskiej atmosferze, które nastrajają do
zadumy. Właśnie to połączenie potęgi i patosu sprawiają, że album jest
wybitnym dziełem. Krążek przypomina dokonania takich projektów, jak
SOPHIA, TURBUND STURMWERK, czy też ARDITI, co nie wymaga większego
komentarza. O tak świetnych płytach można pisać wiele, jednak najlepiej
samemu zapoznać się z KARJALAN SISSIT. Ja zostałem wręcz opętany tym
krążkiem i liczę, że wiele osób również sięgnie po ten materiał. Dla
miłośników militarnych klimatów jest to obowiązek!! |
|