| |
Są takie płyty, które trwale
odciskają na ludziach swoje piętno, które pozostają gdzieś w
człowieku, nie tylko w jego pamięci, ale gdzieś wewnątrz własnego
ja. Taką płytą jest bez wątpienia "Starwheel", doskonałego
Szwedzkiego projektu Kammarheit. Poprzednia płyta "Asleep And Well
Hidden" była bardzo dobrą pozycją. Z jednej strony, był to
klasyczny, Skandynawski dark ambient, tak zwana, stara, dobra
szkoła, z drugiej strony płyta pokazywała, że artysta ma kilka
pomysłów. Wcześniejszych pozycji, Kammarheit, które niestety nie
są nigdzie dostępne (dema, wydawnictwa własne itp.), również
słucha się bardzo przyjemnie. Tak więc projekt ten zapowiadał się
bardzo interesująco. I tak, w 2005 roku, pojawiła się kolejna
płyta, "Starwheel". Gdyby zapytać co jest dobrego w tej płycie,
należałoby powiedzieć: wszystko. Ta płyta jest po prostu
doskonała, każdy dźwięk jaki przyjdzie nam słyszeć jest ułożony i
zaprojektowany z niesłychanym wyczuciem. Utwory są mroczne i
ponure, wolne, wręcz majestatyczne, lecz zarazem bardzo spokojne.
Z naszych głośników leją się odrealnione dźwięki, pełne
przestrzeni i wizji nie z tego świata. Rzeczywistości, które może
opisać i stworzyć tylko taka muzyka. Do tego dochodzą jeszcze
fantastyczne tytuły utworów, które same w sobie, nawet bez
słuchania muzyki, otwierają bramy wyobraźni. Od tej płyty
Kammarheit wpisał się w moją ścisłą czołówkę. Jeśli kolejny album
jaki wyjdzie z rąk tego artysty, będzie choć w połowie tak dobry
jak ten, to już będzie to album genialny. "Starwheel" nie jest
albumem, którego się słucha, to doświadczenie, które się przeżywa. |
|