| |
Kenji
Siratori, ekstremista muzyczny, autor cyberpunkowy, swoisty
wieszcz sceny noise.
Zawsze mnie intrygowało, jak można być tak wyrazistym na scenie
noise, wiadomo MERZBOW, MASSONA, ale chyba najłatwiej rozpoznać
styl K. Siratori. Album "Human Exit" to typowy dla niego zbiór
hałasu, przesterowanego wokalu, ale tym razem zawartość idealnie
pasuje to tytułów utworów, ponieważ wszystkie sygnowane są słowem
"Mantra", numerycznie od 1 do 10. O dziwo nawet dobrze się słucha,
jedynym defektem jest język, niewiele osób w Polsce zna japoński,
ale to szczegół.
Całość ładnie wydana z rysunkami M. Zolotov'a, z projektu Kadaver,
bardzo oszczędnie wydany krążek, ale wizualnie bardzo dobrze. Dla
wielu osób będzie to płyta trudna, nie do przesłuchania, każdy
utwór jest prawie że klonem poprzedniego i kolejnego. Nie każdemu
zwolennikowi noise się spodoba, bo tak płyta jest adresowana,
przede wszystkim właśnie dla takich słuchaczy. Nawet przez chwilę
K. Siratori nie zwalnia w opowiadaniu swojego "poematu", wszystko
to zbudowane na przesterach, słychać typowe burczenia,
szumo-trzaski, aż strach pomyśleć jaki wpływ na narząd słuchu
miałyby dłuższy album tegoż to noise'owego poety rodem z Japonii.
Oczywiście wiele osób będzie zdegustowanych tym co ma do
przekazania K. Siratori, jednakże jest to twórczość, z która warto
się zapoznać, właśnie poprzez takie płyty jak "Human Exit". |
|