| |
Co by wiele nie mówić Włosi
jakoś w industrialu nie rządzą i poza kilkoma wyjątkami niezbyt
łatwo wymienić bez głębszego zastanowienia dobre industrialne
projekty pochodzące z kraju pizzy i makaronu. INDUSTRIAL IMPLANT
też się z pewnością do tej grupy nie zalicza, jednak jak na debiut
wyszło naprawdę całkiem przyzwoicie że uprzedzę nieco fakty.
Projekt INDUSTRIAL IMPLANT tworzą panowie Joseph Nunziante i Lino
Carillo, a dodatkowo w jednym utworze na "E sia vera..." ów duet
wspomógł także nie kto inny jak Kenji Siratori partycypujący już
chyba z setką różnych projektów. Debiutancji materiał Włochów, to
jak już po samej nazwie można wywnioskować potężny, mechaniczny
industrial z całą masą rytmicznych łomotów, zgrzytów i innych
fabrycznych odgłosów, które t zostały także doprawione gdzie
niegdzie o nieco bardziej delikatne, dark ambientowe tła czy nawet
hałaśliwe, lekko słyszalne trzaski. Minusem grubym, który naprawdę
drażni jest po pierwsze jakość dźwięku - wszystko brzmi bowiem
dość płasko i słabo, a po drugie fakt, iż w trakcie poszczególnych
kompozycji wyraźnie słyszalne są pourywane dźwięki, tak jakby
składając materiał w jedną całość ktoś nie za bardzo się przyłożył
lub robił to w bardzo amatorskich warunkach. Pomimo jednak tych
niedociągnięć "E sia vera..." to całkiem przyzwoity materiał,
który może przypaść do gustu wielbicielom rytmicznego, nieco wręcz
klaustrofobicznego industrialu. Momentami INDUSTRIAL IMPLANT dość
mocno przypomina mi dokonania chociażby naszego DESOLATION ZONE,
gdyż dźwięki to chwilami nawet bardzo podobne. Wszystkie 10
utworów na tym krążku mimo, że zbytnio nie powalają, to chwilami
naprawdę wprawiły mnie w zaciekawienie. Poza tym, w niektórych
kawałkach znajdziemy także mroczny, niski, męski wokal, który na
tle rytmicznych, potężnych dźwięków całkiem nieźle wypada. Utwory
takie, jak np. "Chapter III", "Chapter VII" czy "Chapter VIII" to
kawał naprawdę solidnego mechanicznego industrialu, więc kto wie
może jeszcze coś wyjdzie z tego projektu w przyszłości. Ja
osobiście trzymam kciuki, bo widać, że potencjał w chłopakach
drzemie. Na zakończenie dodam jeszcze, że płytka została wydana w
pudełku DVD w limitowanej edycji 100 egzemplarzy. |
|