<%@ Language=VBScript %> BEAST OF PREY - DARK MUSIC MAGAZIN  ::  d a r k   a m b i e n t  ::  i n d u s t r i a l  ::  n o i s e  ::  d a r k w a v e  ::  p o w e r    e l e c t r o n i c s  ::  n e o f o l k

ENGLISH VERSION
 
 
:: NOWOŚCI ::
:: KONCERTY ::
:: RECENZJE ::
:: WYWIADY ::
:: ARTYKUŁY ::
:: GALERIA::
:: MAGAZYN ::
:: RELACJE ::
:: KONKURSY ::
:: PLEBISCYT ::
:: LINKI ::
:: KONTAKT ::
     
     
   
     
projects

:

 FORGOTTEN SUNRISE

title :

 "Willand"

format :

 CD 2007

label :

 My Kingdom Music

 contact :

 www.mykingdommusic.net

     
     
 

FORGOTTEN SUNRISE poznałem już jakiś czas temu dzięki kompilacji wydanej przez litewski Dangus Records, ale jak do tej pory nie miałem okazji do wsłuchania się w pełnowymiarowe krążki tego chyba najbardziej znanego estońskiego projektu działającego już od 16 lat!.
Co prawda muzyka, którą serwuje pan Anders Melts i spółka nie należy do zbyt często goszczących w moim odtwarzaczu, gdyż nie należę do wielkich maniaków elektronicznej łupanki, to mimo wszystko "Willand" jawi się całkiem nieźle. Jeśli mieliście wcześniej styczność z twórczością tej grupy to wiecie czego sie spodziewać. 12 utworów wchodzących w skład "Willand" to ostra, elektroniczna muza z elementami bardziej rockowymi. Podstawa to rzecz jasna klawiszowe, elektroniczne pasaże opatrzone wybijającym rytm beatem oraz przewijającym się praktycznie w każdym utworze wokalem Andersa. Wytwórnia opisuje ten album jako "apokaliptyczne dźwięki przyszłości" czego ja za bardzo nie będę komentował nawet. Fakt faktem, że większość kompozycji posiada swój "klimat" i całkiem miło wpadają one w ucho (zwłaszcza te z wykorzystaną gitarą elektryczną) tak więc popularnie mówiąc "nóżka chodzi". Z tego co się także wczytałem, "Willand" jest pierwszym albumem bez kobiecych wokali Gerty Villo i mojej opinii było to całkiem dobre posunięcie. Minusem do którego można by się doczepić jest jednak długość trwania tej płyty - ponad 70 minut, co jak dla mnie jest zdecydowanie za długo i podejrzewam że dla fanów gotyckiego electro (pewnie się teraz narażę co niektórym, ale sam zespół tak się określa) grubo ponad godzina takich samych dźwięków może najzwyczajniej w świecie znużyć.
Reasumując nie ma sensu abym dodawał coś więcej w tym miejscu, jeśli po prostu lubicie beatową, elektroniczną muzę z lekkim zabarwieniem rockowo-gotyckim i ostrym wokalem to możecie sięgnąć po FORGOTTEN SUNRISE. Mi raz na pół roku starczy, bo wiem, że częściej nie będę sięgał po ten krążek, jednak podkreślam, że "Willand" to całkiem niezły materiał ale tylko dla zagorzałych maniaków.

 
     
     
     
  note :  7 / 10   
  author :  Tomasz Lewicki  
         
     
     
  -->> BACK <<--  
 
© copyright 2007  Wszelkie prawa zastrzeżone. BEAST OF PREY Wydawnictwo Muzyczne 2001 - 2007