| |
FORGOTTEN SUNRISE rozpoczęło
swą działalność 15 lat temu, jednak na skutek licznych
przeciwności losu na pełnowymiarowy album przyszło nam czekać
przeszło10 lat - do roku 2004. W tym czasie zespół przeszedł
kilkukrotne zmiany składu, wypuścił liczne pomniejsze wydawnictwa
a także... całkowicie zmienił styl granej przez siebie muzyki.
To, co prezentuje obecnie, jest interesującą mieszanką różnych
rodzajów elektroniki.
Znajdziemy tu brzmienia industrialne, momentami swoim brudem,
agresją i jadem przywodzące na myśl legendarne GGFH (Ghost zresztą
jest autorem znakomitego miksu "The Doubletalker & The
Sle:perspe:ker", gdzie użyczył także swego głosu), chwilami zaś
kojarzące się z dokonaniami My Life with the Thrill Kill Cult. Dla
opozycji pojawia się i elektronika w lżejszej odsłonie, czy to w
chwytliwej, tanecznej wręcz formie jak w "Never(k)now", czy w
postaci utworów zahaczających o chilloutowe brzmienia, lub w lekko
melancholijnym, przypominającym niepokojącą kołysankę doskonałym "Over
the Deathbringer Stars".
Zasada przeciwieństw nie dotyczy jedynie przeplatających się
naprzemiennie kompozycji - chrapliwe, zbliżone do growlu wokale i
przetworzone szepty skontrastowane są z czystym głosem męskim,
który często daje się słyszeć unisono w parze z delikatnym
kobiecym śpiewem.
Mimo rozmaitości form muzycznych i środków wyrazu otrzymujemy
album spójny, udanie łączący ze sobą style i brzmienia. Chwilami
taneczny, chwilami stonowany, tu i ówdzie podlany schizofrenicznym
sosem. Słuchając go, mamy wrażenie, że jego składowe mieliśmy
okazje już gdzieś słyszeć - ale oddzielnie, nie zaś na jednym
krążku. Efekt finalny brzmi świeżo, a kilka melodii zostaje w
głowie na dłużej.
Uzupełnieniem płyty jest video do "Never(k)now" - i tu twardo
stoję na stanowisku, że ciekawej i sprawnie zagranej muzyce
przydałaby się bardziej interesująca oprawa wizualna. |
|