| |
Powiem wprost. Do napisania
recenzji "Devant Le Miroir" zostałem poniekąd sprowokowany. Oto
bowiem w jednym z naszych polskich web-zinów pewien gość chlusnął
recenzją nowej płyty DERNIERE VOLONTE niczym w kaczo-giertychowy
ryj. A że tandetne, a że dicho, a że bez pomysłu, męczące itd. I
tak oto moi drodzy uczymy się twardej sztuki tolerancji... Co
prawda o gustach się nie dyskutuje i każdy może sobie wyrobić
własne zdanie, ale na litość tfu boską są pewne granice.
Kolejną rzeczą jaką ostatnio dość mocno obserwuje to wielkie
podniecenie wielu osób na sformułowanie "martial pop", "military
pop" i tym podobne slogany. No ale jeśli słucha się tak świetnego
i rewelacyjnego albumu jak "Devant Le Miroir" to nie ma się co
dziwić. Nowa płyta Geoffrey'a jest jednym z tych albumów, które
już przy pierwszym przesłuchaniu potrafią zachwycić i okupować
odtwarzacz przez dobre tygodnie. Niezwykle chwytliwe i melodyjne
wpadające w ucho kawałki, a nawet można by rzec przebojowe ponadto
świetny wokal rzecz jasna w języku francuskim w połączeniu z
werblami i rytmicznymi bębnami sprawiają, iż płyty można słuchać
godzinami. Fakt, że poszczególne utwory są bardzo proste, bez
żadnych skomplikowanych i zawiłych struktur, ale jest to chyba
rzecz, która działa na korzyść w muzyce DERNIERE VOLONTE, ot po
prostu zwrotka - refren i tak przez prawie wszystkie kawałki.
Momentami dźwięki na "Devant Le Miroir" mogą kojarzyć się nieco z
muzyką elektroniczną lat 80-tych, ale mimo to całość wciąga jak
cholera i sprawia, że popularnie mówiąc nóżka chodzi. Każdy z 12
kawałków na tej płycie jest utrzymany na tym samym wysokim
poziomie, każdy przebojowy, energetyczny i lepszy od poprzedniego.
Po prostu genialna płyta, przy której znakomicie spędza się czas i
mi osobiście zawsze poprawia ona humor, więc cóż jeszcze dodać?
Bez wątpienia jedna z najlepszych płyt minionego roku i mam
głęboko w dupie narzekania co niektórych, że jest to przesłodzone,
przebojowe i melodyjne. DERNIERE VOLONTE RZĄDZI a jak się komuś
nie podoba, to niech sobie posłucha czegoś innego. Jeeeeeezusieńku
ale fajna płyta!!!!!! |
|