| |
Król
powrócił!!
Tak w dwóch słowach można opisać najnowszy krążek DER BLUTHARSCH Albina
Juliusa - "Time Is Thee Enemy". W zasadzie mogłoby być już po recenzji,
bo o tym austriackim militarnym projekcie słyszał zapewne każdy
wielbiciel tego typu klimatów, a jeśli nie to cóż... mało słyszał. Nie
będę ukrywał, że DER BLUTHARSCH jest dla mnie czymś więcej niż tylko
zwykłym projektem muzycznym, jest żywą legendą i klasą nie osiągalną dla
wielu innych zespołów z nurtu neofolkowo - militarnego , tak więc
obiektywizmu nie będzie. Każdy z utworów zawartych na "Time Is Thee
Enemy" prezentuje niesamowitą świeżość a do tego intensywność i geniusz
zarazem. Na tym krążku nie ma słabych punktów, nie wieje tu nudą ani nic
w tym rodzaju, są za to doskonałe kompozycje, które utwierdzają mnie w
przekonaniu, że DER BLUTHARSCH jest w chwili obecnej projektem numer 1.
na militarnej scenie. Zbyt wielka ilość słów jest tutaj zbędna, gdyż tak
wyśmienitych płyt nie powinno się zbyt obszernie opisywać. Wystarczy po
prostu samemu posłuchać i zagłębić się w genialne dźwięki "Time Is Thee
Enemy". Dzieło i jeszcze raz dzieło! I nie obchodzi mnie to, że się
powtarzam. Dla mnie bez dwóch zdań płyta 2004 roku i zapewne dla bardzo
wielu miłośników militarnych klimatów również. Nikt nie powinien się
zastanawiać ani przez chwilę z dotarciem do tej płyty. Dodam jeszcze, że
na krążku zamieszczony jest także video-clip, który również zwala z nóg.
Wstyd nie mieć. Jednym słowem - ARCYDZIEŁO!!! |
|