| |
Ten wydany przez Beast Of Prey
cdr ma dla mnie szczególne znaczenie. Niekoniecznie dlatego, że
jest to jakaś wybitna, góry przenosząca produkcja, bo choć muzyka
(czy raczej "muzyka") to dobra, interesująca, to do industrialnych
tuzów jeszcze kawałek drogi pozostał. "Strefa" ujęła mnie czym
innym. Płyta ta jak żadna inna kojarzy mi się z moim miejscem
zamieszkania... Dla mnie, od zawsze obywatela Katowic, chlebem
powszednim jest widok odrapanych kominów, szarego nieba, starych
kopalni, gdzie kult pracy, stachanowcy i wyrabianie 200 % normy są
li tylko wyblakłym wspomnieniem... Widok zamkniętych hut i
opuszczonych hal fabrycznych, które lada chwila mogą legnąć w
gruzach... "Strefa" jest w moim odczuciu bardzo wiernym sonicznym
odpowiednikiem tychże krajobrazów. Nie ma się czemu dziwić,
panowie odpowiedzialni za obydwa projekty to również
przedstawiciele Śląska i Zagłębia, którzy zdążyli przesiąknąć tym
dla jednych przygnębiającym, dla innych tajemniczym czy wyjątkowym
klimatem. Melodię odnajdujemy tu w stanie szczątkowym. W części
DEAD FACTORY, prym wiodą przetaczające się zwały metalu, głuche
uderzenia, szumy i dudnienia. ATUM jest bardziej hipnotyczny,
transowy. Buduje ten sam klimat, choć używając jakby mniej
dosłownych środków. Oba projekty bardzo fajnie się uzupełniają,
tworząc przemysłową industrialno-ambientową symfonię, pomimo
lekkiego zróżnicowania stylistycznego, będącą jednocześnie zwartą
całością.
Warto zapoznać się z tym cdr-em. A potem wsiąść w pociąg,
przyjechać na Górny Śląsk i ze słuchawkami na uszach przejść się
po zapomnianych dzielnicach Katowic, Chorzowa czy Siemianowic.
Niesamowite wrażenia gwarantowane. |
|