| |
TOROIDH doczekał się
młodszego brata na polskiej scenie. DARKNESS & SILENCE, bo o nim
mowa wciąga od pierwszego usłyszenia. To dokładnie ten sam wojenny
ambient, ta sama fenomenalna, mroczna atmosfera. Kolejne albumy
tego projektu, mimo że dobre, już tak na mnie nie działają, za to
ten stawiam na równi z dokonaniami Björkka. "Victory In Europe" to
43 minutowe echo II wojny światowej. Duszna atmosfera zrujnowanych
miast przeplatana przemówieniami i odgłosami maszerujących armii.
Totalny zaduch, kompletnie nie ma czym oddychać (taki właśnie
powinien być dark ambient). Album nagrany jest według schematu
krótki przerywnik – 2 dłuższe utwory (7-9 minut) – przerywnik
itd., co jest całkiem niezłym pomysłem, bo klimat jest utrzymany a
nie pojawiają się niepotrzebne dłużyzny, do tego płyta sprawia
wrażenie zgrabnie skonstruowanej. W połączeniu z odpowiednią
długością (43 minuty z groszami) skutecznie chroni od – niestety –
często pojawiającą się u innych twórców nudą. Oprócz TOROIDHA,
można tutaj znaleźć naleciałości takich projektów jak LES JOYAUX
DE LA PRINCESSE, jednak są to raczej dalekie skojarzenia. D&S jest
jednym z czołowych zespołów bodaj największego polskiego netlabelu
i zachęcam wszystkich do zapoznania się z nim.
Warto zaznaczyć jeszcze jedną rzecz. Jeśli dobrze liczę, to autor
w momencie wydania tego albumu miał 17 lat, a jak sam pisze,
tworzy od 14(!) roku życia. Nie pozostaje nic, tylko pogratulować
mu talentu i dojrzałości muzycznej |
|