| |
Długo nam przyszło czekać
na nowy album okultysty Aldenona. Poprzednie wydawnictwo, jakim był
split z MINDSPAWN był co tu dużo gadać ciekawym krązkiem, lecz
odbiegającym od dotychczasowej twórczości COPH NIA, więc byłem cholernie
ciekaw jaką drogę obrał pan Mikael "mam brodę do pasa" Alden.
"The Dark Illuminati..." to kolejna porcja okultystycznych, magicznych
pieśni tego projektu podzielonych na dwie części, a dokładniej rzecz
ujmując akty, z czego "Act I" to jeden długi, mroczny dark ambientowy
utwór z delikatnym rytmem w tle, jakimś uderzającym gongiem i lekkimi
zaśpiewami - śmierdzi nieco RAISON d'ETRE ale kawałek stanowi niezłe
intro i preludium przed dalszą częścią. Kolejne kompozycje już dość
mocno odbiegają od swojej poprzedniczki. Oczywiście to w dalszym ciągu
dark ambient, ale z większą dawką rytmiki, wybijających rytm kotłów,
chwilami z chórkami oraz rzecz jasna z charakterystycznym bardzo niskim
wokalem Aldenona. W porównaniu z poprzednimi wydawnictwami całość
nabrała zdecydowanie większej rytmiki i melodyjności. Atutem
niewątpliwie są bębny Linusa Anderssona (czy wszyscy w Szwecji mają tak
samo na nazwisko???). Ci, którzy widzieli COPH NIA na żywo w Poznaniu
mogą mieć rozeznanie w aktualnej muzyce tego projektu, gdyż bardzo wiele
kompozycji wówczas "poleciało" z tego albumu. Sporo kawałków jest
naprawdę bardzo dobrych - ot chociażby diabelski i potężny "Fire",
neoklasyczny "Drinking To The Angels Of The East" czy też przeróbka
Stones'ów "Sympathy For The Devil", to mimo wszystko czegoś mi tu
brakuje. Jak dla mnie muzyka COPH NIA poszła w o wiele bardziej
melodyjne, rytmiczne, a momentami nawet przebojowe rytmy, gdzie niegdzie
Mikaela wspiera wokalnie jeszcze pewna niewiasta Karin My Andersson (no
jasne że Andersson...) przez co muzyka chwilami nabiera bardziej
delikatniejszej, nastrojowej formy. Abyśmy się źle nie zrozumieli - "The
Dark Illuminati.." nie jest absolutnie płytą złą - muzyka jak i
produkcja są na bardzo wysokim poziomie, ale mimo wszystko ja wolę
jednak chociażby ten klimat z "Shape Shifter". Tutaj niby wszystko jest
cacy, wszystko ładne, fajnie się tego słucha ale cholera... gdzie tu
klimat np z "Holy War"??? Niektóre utwory są słodkie jak pączki z lukrem
(cóż może to efekt zarywania lasek na MySpace przez tego lovelasa...)
hmm, a może to ja mam zbyt wysokie wymagania... Konkludując, wszystkim
tym, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z dark ambientem "The
Dark..." na pewno przez swoją przebojowość się spodoba, ale dla starych
wyżeraczy nowa COPH NIA może wydawać się ot po prostu kolejną tylko
poprawną, melodyjną dark ambienbtową płytą. Sorry, ale ja tu orgazmu nie
doznałem... |
|