| |
Trzecia część poświęconej Powstaniu
Warszawskiemu serii "63 days" muzycznie różni się zasadniczo od dwóch
poprzednich. Nie wiem czy to przypadek, czy celowe działanie Xaka, ale
każda następna epka jest zupełnie inna od poprzedniej, pomimo, że
wszyscy uczestnicy serii zaliczają się do, nazwijmy to ogólnie, nurtu
"militarnego".
Po raz pierwszy epkę dzielą dwa projekty. Na pierwszy ogień idzie
węgierska CAWATANA, która proponuje utwór bardzo prosty oparty wyłącznie
na potężnych organach, kotłach i charakterystycznym dla tego projektu
węgierskim wokalu. Przyznać jednak muszę, że ten podniosły kawałek,
pomimo braku jakichś fajerwerków jest po prostu znakomity i gdy tylko
wybrzmi ostatni dźwięk słuchacz ma ochotę od razu puścić numer jeszcze
raz. Ale warto się wstrzymać, bo propozycja włoskiego DER FEUERKREINER
wcale nie ustępuje poprzednikowi. A moim zdaniem wręcz przewyższa -
kapitalny, marszowy, ale jednocześnie bardzo melodyjny i nie pozbawiony
melancholijnego klimatu kawałek ze znakomitym kobiecym wokalem. Naprawdę
trudno się później od niego uwolnić. W ogóle trzecia część serii jest
jak do tej pory najbardziej "przebojowa" ze wszystkich (jeśli mogę w
ogóle użyć tego słowa). Obowiązek dla fanów takiego grania. Płyta
podtrzymuje wysoki poziom serii, wielkie brawa zarówno dla mużyków, jak
i Fluttering Dragon odpowiedzialnej za to chwalebne przedsięwzięcie,
będące pięknym hołdem dla tragicznych wydarzeń sprzed ponad
sześćdziesięciu lat. |
|