| |
Jak pewnie wszyscy
zainteresowani zdążyli już zauważyć, nasz krajowy label No Angels
Prod. specjalizuje się w wypuszczaniu na świat projektów
obracających się w szeroko pojętych dark ambientowych klimatach i
nie inaczej jest w tym przypadku. Poprzednie wydawnictwo Radunira
pod nazwą KROTHOR niestety do mnie nie przemówiło, miałem więc
nadzieję, ze tym razem będzie inaczej i... no i uprzedzę fakty,
ale niestety mamy powtórkę z rozrywki.
Gwoli formalności BUBEN jest projektem, za który odpowiedzialny
jest pan Vladislav Buben - z tego co wiadomo człowiek bardzo
zasłużony dla białoruskiej sceny undergroundowej, osoba mająca już
na swoim koncie wiele różnego rodzaju materiałów. Co do samej
muzyki, to strasznie mi przykro, ale kompletnie nie przemówiła do
mnie ta płyta. Słucham "Furor Poetics" chyba z dziesiąty raz i
pomimo moich szczerych chęci nie potrafię odnaleźć w muzyce pana
Vladislava bardziej interesujących momentów. Cały szkielet oparty
jest o mroczne, delikatne dark ambientowe dźwięki, w które
momentami wplatane są elementy industrialne, ale całość jest mimo
wszystko nijaka. Utwory są bardzo proste, bez specjalnego polotu i
inwencji, co sprawia, że przynajmniej mi osobiście całość zlewa
się w jedną wielką masę. Przykro mi, ale klawisze oraz komputer
już nie wystarczają. Brakuje przede wszystkim w muzyce BUBEN
oryginalności i tego "czegoś", co przyciągnęło by słuchacza na
dłużej. A tak to mamy kolejny, już chyba tysięczny dark ambientowy
krążek, który przemija i nie pozostawia za sobą żadnych większych
doznań. Ciekawszym punktem na "Furor Poetics" jest szósty w
kolejności track "In optima forma" - mroczny, nieco tajemniczy i
intrygujący dark ambientowy utwór, który może zaciekawić. Reszta
natomiast jest baaardzo średnia i z czasem naprawdę nudnawa. Ja
osobiście nie przepadam za taką muzą, ale być może znajdą się
osoby, którym najnowszy album BUBEN przypadnie do gustu. Jeśli był
by to debiut tego artysty dałbym 5 jako ocenę, a tak to słaba
trója.
Warto wspomnieć także, iż płytka została wydana w estetycznej
tekturce formatu A5, a całość jest limitowana do 120 sztuk.
Ja mimo wszystko czekam na kolejne wydawnictwa No Angels z
nadzieją, że będzie lepiej. |
|