| |
"Kremasta
Nera" jest najnowszym dziełem w dorobku tego włoskiego projektu.
Tytuł albumu to nazwa 30 metrowego wodospadu, który kończy swój
bieg upadkiem z klifu wprost do morza.
"Kremasta
Nera" to 14 utworów wprowadzających nas w świat antycznego kultu
Białej Bogini, której wyznawcy oddawali cześć na greckiej wyspie
Samotrace. Muzyka jest pełna emocji i ukrytych znaczeń. Jest w
niej wszystko: miłość, nienawiść, śmierć i narodziny, nieuchronnie
obracający się krąg życia. Słuchając najnowszego dzieła Antaraxii
mamy wrażenie, że przenieśliśmy do innego, pełnego magii świata 9
rytuałów. Poświęcone były one stworzeniu, boskiej dominacji,
miłości, narodzinom, ofierze, ablucjom, wspomnieniom i koronacji,
dziewiąty rytuał był tajemnicą i nie wolno było zdradzać jego
nazwy. Inkantacje, zaklęcia, zaśpiewy - wszystko to tworzy
niesamowitą atmosferę, wprowadza w rodzaj hipnotycznego transu, z
którego nie chcemy się obudzić. Ogarnia nas wielka nostalgia za
światem antyku, który odszedł bezpowrotnie zabierając ze sobą
swoje piękno i swoje tajemnice. Przyznam się, że płyta ta
pochłonęła mnie całkowicie, uzależniając i całkowicie przejęła
nade mną kontrolę. Zakochałam się w niej od pierwszego
przesłuchania i tak szybko jej nie porzucę. Piękne dzieło i
zdecydowanie godne polecenia. |
|