| |
Asunta to projekt
Sławomira Gołaszewskiego oraz zapraszanych do nagrań gości.
Projekt rzekłbym nietypowy na scenie muzycznej, jednakowoż bardzo
cieszy, że taka muzyka pochodzi właśnie z naszego kraju. Na rynku
jest jeszcze kilka innych płyt, jeden utwór można też znaleźć na
składance "Muzyka Jakiej Świat Nie Widzi". Materiał na
"Transfiguracji", to ścieżki dźwiękowe i fragmenty z przedstawień
m. in. z okazji XXV-lecia Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie. Na
płycie znajdują się trzy bardzo długie utwory, jednak samą muzykę
bardzo trudno opisać. Fakt, ten kto zna twórczość Asunty, nie
będzie zaskoczony tym co usłyszy na tym albumie, nie zmienia to
jednak faktu, że materiał jest bardzo dobry. Mamy tu do czynienia
z bardzo duchową muzyką, ezoteryczną, można by rzec medytacyjną.
Niby bliską, ale zarazem bardzo odrealnioną. Podstawą muzyki jest
klarnet, na którym Sławomir wygrywa swoje "magiczne",
hipnotyzujące melodie, a wszystko to na tle ambientowych
podkładów. W międzyczasie "wgryzają" się też mniej lub bardziej
określone dźwięki. Muzyka nie jest mroczna, ale absolutnie nie
brakuje jej klimatu. Jak wspomniałem na płycie mamy trzy utwory:
"Pejzaże Pomiędzy Wyspami", "Mapy Ścieżek" i "Zamyślenia". Trzeba
też przyznać, że tytuły utworów zgrabnie oddają zawartą w nich
muzykę, jeszcze bardziej pobudzając wyobraźnie. Moim faworytem na
płycie jest pierwszy utwór. Piękny, najbardziej ponury ze
wszystkich, tajemniczy, wręcz hipnotyczny kawałek ciągnący się
przez trzydzieści minut. Pomimo swojej długości i pewnej
monotonni, muzyka jest tak wspaniała, że nawet te trzydzieści
minut mija niewiadomo kiedy. Mam tą płytkę już od paru lat i z
największą przyjemnością wracam do tego materiału, a wspomniany
pierwszy utwór włączam nieraz kilka razy pod rząd. Muzyka otacza,
zamyka nas i otwiera nam dalekie przestrzenie, prowadzi do
zamyślenia, refleksji i melancholii. Każdy, kto otwarty jest na
nietypowe dźwięki i lubi ezoteryczny stan ducha powinien czym
prędzej sięgnąć po tą płytę. |
|