| |
Już sama nazwa i
oprawa graficzna tego wydawnictwa sugeruje, że będziemy mieli do
czynienia z dość nietypową muzyką. "Breath Of The Rat Lady" to
solidny kawałek psychodelii podany w bardzo przyjemny i
powiedziałbym przystępny sposób. Jak pisze sam wydawca, mamy tutaj
do czynienia z dziwacznym neo-folkiem inspirowanym psychodelią lat
60tych. I trzeba przyznać, że opis ten jest całkiem adekwatny, z
tym tylko, że znacznie więcej tutaj psychodeli niż neo-folku, a
momentami płyta wpada nawet w klimaty ambientowe, oczywiście (a
jakże) psychodeliczne. Gitara akustyczna i zawodzące (w pozytywnym
tego słowa znaczeniu) wokale towarzyszą nam przez większość
utworów, choć tak jak mówiłem, nie doszukiwałbym się tutaj
konkretnie neo-folkowych klimatów. Przez cały czas towarzyszą nam
przeróżne, zakręcone, wykręcone i pokręcone dźwięki, które, budują
tak naprawdę całą atmosferę tej płyty. Trzeba przyznać, że to
całkiem konkretna jazda. Wydaje mi się, że każdy kto lubi klimaty
pokroju King Crimson powinien być usatysfakcjonowany, choć płytę
poleciłbym przesłuchać nawet ludziom, którzy na co dzień nie
siedzą w takich klimatach (choć trzeba przyznać, że słuchać taką
muzykę codziennie to jest dopiero jazda). No chyba, że słowo
psychodelia wywołuje u nich negatywne emocje, wtedy radziłbym ją
omijać, bo jakby tą płytę nie nazwać, zakręconym neo-folkiem,
eksperymentem, mariażem stylów itd., to jest to przede wszystkim
muzyka psychodeliczna i takie klimaty trzeba po prostu lubić. Mnie
osobiście płyta się bardzo spodobała i na pewno nie jest to coś co
słuchał będę bardzo często, ale na pewno z miłą chęcią będę do
niej powracał. |
|