| |
Oto
reedycja płyty oryginalnie wydanej w 1993 e.v. Oto wznowienie, które na
nowych odbiorcach musi zrobić wrażenie. Mam do tego stwierdzenia prawo,
ponieważ słyszę tę płytę nie po raz pierwszy.
Oto moje wrażenia z ponownego słuchania tej płyty – tym razem na CD, a
nie na kiepsko przegranej kasecie. Mikael Stavörstand wraz z Tomasem
Petersonem (znanym w dzisiejszych czasach jako Ordo Rosarius Equilibrio)
stworzyli kilkanaście lat temu epopeję skandynawskiego dark ambientu.
Długie, rozbudowane motywy, wzbogacone o sample, dominujące niskie
częstotliwości wcale nie nudzą, lecz powodują, iż chce się zagłębić w
mroczny i zimny świat wykreowany przez Stravörstranda & C.O. Słuchanie
tej muzyki przywodzi na myśl dobro i zło człowieka, który jeszcze nie
znał znaku krzyża; pozorna monotonia jest jak gdyby na kształt mantry,
która albo zabija albo czyści duszę.
Nie polecam tej muzyki nikomu, kto ma ustalony harmonogram dnia:
codziennie wstaje o tej samej porze, codziennie o tej samej porze zjada
główny posiłek, codziennie o tej samej porze kocha się ze swoją kobietą.
Polecam ją tym, którzy szukają większego sensu w życiu niż: spożywanie
posiłków o tej samej porze, kładzenie się spać o godzinie, którą wybił
zegar lub dzwon, i którzy płaczą samotnie w swoich małych łazienkach. |
|