| |
Pamiętam kiedy
pierwszy raz usłyszałem Arcanę. To było całe lata temu i była to
miłość od pierwszych dźwięków. Dużo czasu minęło, sama Arcana też
nieco się zmieniła, ale nadal ma tą samą magię (a może nawet
jeszcze mocniejszą), którą oczarowała mnie dawno temu. "Raspail"
czyli najnowsze dzieło Petera Bjargo to piękna, pełna nostalgii i
magii podróż. Wędrując jesienną porą poprzez uliczki starego
parku, widzimy jak wraz z deszczem opadają ze starych drzew
liście. Mijamy obmurszałe mury i zarośnięte pomniki, stare ławki i
nie działające już latarenki. Wszystko to gdzieś pomiędzy jawą a
snem. "Raspail" porusza gdzieś w głębi, wywołuje emocje i obrazy,
jakie nikt inny nie jest w stanie. Najnowsza płyta jest po prostu
piękna. Po części nadal jest tu nieco elementów
orientalno-arabskich, które dominowały na poprzedniej płycie "Le
Serpent Rouge", ale w większości nowej płycie bliżej do choćby "Inner
Pale Sun". Jedynym mankamentem płyty, do którego trzeba się chyba
przyzwyczaić, a który dotykał już poprzednich albumów, to długość
nagrania. Album trwa niecałe 40 minut, ale z drugiej strony, nie
ma tu mowy o choćby sekundzie nie wykorzystanej. Każda chwila tego
albumu to przeżycie samo w sobie. Jakiekolwiek słowa które mógłbym
jeszcze napisać, nawet w najmniejszym stopniu nie oddadzą tego co
można usłyszeć na "Raspail". Każdy kto zna Arcanę nie będzie
absolutnie zawiedziony, a tym, którzy jeszcze jej nie znają,
polecam czym prędzej sięgnąć po "Raspail", gdyż otworzą się przed
nimi niezapomniane doznania, zarówno muzyczne jak i emocjonalne. |
|