| |
Jak chyba każdy wie, włoski AIT! to w tej chwili główny projekt
Tairy'ego, włodarza Punch Records, a wcześniej także członka
industrialnego TODAY I'M DEAD. Punch Records to w tej chwili jedna
z najoryginalniejszych wytwórni na tym łez padole, a AIT! idealnie
wpisuje się w jej charakter.
Gdybym miał jednym słowem opisać ostatnią płytę AIT! zatytułowaną
"Romanticismo Oltranzista", byłoby to słowo "bizarre". Wcale
niekoniecznie z powodu jakichś dziwacznie powykręcanych aranży,
improwizowanych, narkotycznych jazd czy niesłuchalnych
eksperymentów. Nic z tych rzeczy. AIT! tworzy piosenki -
oczywiście nie takie znane z płyt pop/rock, ze schematem
zwrotka-refren-zwrotka-refren. To by było zbyt proste. Ale pomimo
tego "piosenkowego" charakteru albumu, nastrój bynajmniej
sielankowy nie jest. "Romanticismo Oltranzista" przez cały czas
trwania podszyta jest pewnym podskórnym niepokojem. Jak "Twin
Peaks" czy pierwsze sceny "Blue Velvet". Niektóre motywy
przypominają mi też muzykę do starych horrorów ("Una Fantasia
Strumentale"). A jeśli już pozostaję przy filmowych porównaniach
(których nawiasem mówiąc powinienem się chyba oduczyć, w końcu to
muzyczny magazyn), to najbliżej ostatniej płycie AIT! do takiego
fajnego serialu zatytułowanego "Carnivale" - to podobny dziwaczny,
cyrkowo-niepokojący klimat. Muzyczny gabinet osobliwości.
I jeszcze jedna, dla mnie osobiście bardzo istotna kwestia. "Romanticismo
Oltranzista" nie odkrywa wszystkich swoich tajemnic za pierwszym
razem. Każde kolejne przesłuchanie jest nowym, inspirującym
doświadczeniem.
Smutek, radość, strach, euforia... wiele różnych emocji towarzyszy
człowiekowi przy słuchaniu tej płyty. Polecam. |
|