| |
Co by dużo nie mówić AIN SOPH należy
do tej grupy zespołów, które się albo kocha albo nienawidzi, tak samo
jak NOVY SVET, AIT!, WERMUT, O PARADIS itp. Po dość zakręconej płycie
tego włoskiego projektu o dźwięcznym tytule "Aurora", tym razem mamy
krążek poświęcony rewolucji październikowej w Rosji. Sama okładka i
tytuły poszczególnych kawałków mówią już wiele, a jeśli dodamy do tego
nadruk na dysku, który przedstawia panów Hitlera i Stalina ściskających
swoje lewe (!) dłonie, to wszelkie inne komentarze są zbyteczne. Sama
muzyka dla wielu z pewnością okaże się dość trudna i być może popularnie
mówiąc "nie wejdzie" za pierwszym razem, ale właśnie do takich zespołów
jak AIN SOPH trzeba podejść w odpowiedni sposób i z właściwym
nastawieniem. Na pierwszy ogień przywitani jesteśmy radzieckim hymnem,
który po chwili przechodzi w dźwięki gitary elektrycznej, bębnów,
klawiszy z obowiązkowym włoskim wokalem. Właśnie gitara
elektryczna jest mocno eksploatowana na "October", co nie miało aż tak
dużej siły na przykład na "Aurorze". Solówki gitarowe są jednak
znakomite i sprawiają, że muzyka nabiera jeszcze większej siły i mocy.
Dla mnie krótko mówiąc świetna płyta, która bardzo często gości w moim
odtwarzaczu. Trudno jest w pełni scharakteryzować muzykę Włochów, z
pewnością mniej jest na tym krążku swego rodzaju dekadencji, a więcej
dystyngowanych i bardziej stonowanych elementów. Takie kawałki jak
chociażby "Le Nevi Eterne", "Motre E Disonore", czy też "Kobe" robią
naprawdę bardzo dobre wrażenie i sprawiają, że krążka słucha się z
prawdziwą przyjemnością. Jak już wspomniałem na początku, z pewnością
nie jest to płyta dla każdego, ale mimo wszystko warto sięgnąć po tę
pozycje. Dla wszystkich miłośników wymienionych na początku zespołów "October"
będzie nie lada gratką. Mnie ta płyta pochłonęła bez reszty i mam
nadzieję, że wielu też pochłonie. Polecam! |
|