|
Młodszym osobom nazwa AGNIVOLK
zapewne nic nie powie, lecz ci wszyscy, którzy już siedzą od paru
ładnych lat w tego typu muzie mogą kojarzyć ten projekt. Pokrótce
wypada zatem wspomnieć, iż AGNIVOLOK jest grupą o dość długim
stażu na rosyjskiej scenie neo / darkfolkowej - grupą o mającą już
na koncie sporo wydawnictw, jednak u nas w gruncie rzeczy
projektem dość mało znanym. Izraelski The Eastern Front postanowił
jakiś czas temu wznowić dwa albumy projektu pani Very Agnivolok -
opisywanego "Cherries" oraz "Sculptor", które ukazały się
jednocześnie w zeszłym roku.
Recenzowany właśnie album został nagrany w 2001 roku i pierwotnie
miał zostać wydany pod nieco innym tytułem, lecz ostatecznie
zostało właśnie na "Cherries".
Tak, jak wspomniałem na początku AGNIVOLOK prezentuje nam muzykę z
pogranicza neo / dark folku oraz elementów elektronicznych z
silnym piętnem tradycji i kultury rosyjskiej, gdyż wszystkie
wokale są bowiem właśnie w języku naszych wschodnich sąsiadów. Co
do samej muzyki to niestety nie przekonałem się do tego albumu -
rzeczą, która mnie maksymalnie drażni jest głos pani Very -
przykro mi, ale nienawidzę zawodzenia kobiety, która śpiewa jakby
doiła krowy - sorry!! Może to ja mam tak zwichnięte przez piercing
ucho, ale męczyłem się niesamowicie słuchając dziwnego wycia pani
Very. Kolejną rzeczą, do której można się przyczepić jest bardzo
słabe brzmienie instrumentów - gitara akustyczna brzmi tragicznie
a i z pozostałymi instrumentami nie jest wiele lepiej, co tylko
sprawia, że odbiorca męczy się przy słuchaniu krążka a to jest
niedopuszczalne. Chwilami akustyczne utwory są przedzielone
elementami mrocznej elektroniki, jak w piątym "Sambation", który
jest jednym z ciekawszych fragmentów na "Cherries". Niestety o
reszcie albumu nie mozna powiedzieć niczego pozytywnego, w
znacznej mierze mamy tu do czynienia z naprawdę bardzo, ale to
bardzo przeciętnym i średniawym dark / neo folkiem w wolnych i
średnich tempach. Ja osobiście wynudziłem się przy słuchaniu "Cherries"
i jeśli chodzi o Rosję, to znam całą masę ciekawszych i
zdecydowanie bardziej godnych polecenia grup, niż akurat ów album
AGNIVOLOK. Naprawdę słabe i mało dojrzałe te "Wiśnie". |
|