<%@ Language=VBScript %> BEAST OF PREY - DARK MUSIC MAGAZIN  ::  d a r k   a m b i e n t  ::  i n d u s t r i a l  ::  n o i s e  ::  d a r k w a v e  ::  p o w e r    e l e c t r o n i c s  ::  n e o f o l k

ENGLISH VERSION
 
 
:: NOWOŚCI ::
:: KONCERTY ::
:: RECENZJE ::
:: WYWIADY ::
:: ARTYKUŁY ::
:: GALERIA::
:: MAGAZYN ::
:: RELACJE ::
:: KONKURSY ::
:: PLEBISCYT ::
:: LINKI ::
:: KONTAKT ::
     
     
   
     
projects

:

 ABYSS

title :

 "Mental Self-Dustruction (Diabolus Opum Act II)"

format :

 CDR 2007

label :

 Beast Of Prey

 contact :

 www.beastofprey.com

     
     
 

Nie ma takiej burzy, która nie ustałaby wraz z Jego szeptem.
W "Inwokacji" przecież schodzisz do Jego bram. Tam słowa przeklętych unoszą się nad ich głowami niczym klątwa. On wyszepcze każde z nich.
Nie ma takiej ciszy, która po burzy nie spadłaby jako deska grobowa w imię przeznaczenia, oko w oko z samotnością.
Wciąż Jego wyziew czuję na karku. Spotkanie z Nim to właśnie ta cisza. Kiedy słuchasz jak osacza cię dźwięk, schodzisz wciąż na niższe poziomy własnej świadomości, aż do bram podświadomego. Oni by tego chcieli, więc idziesz dalej. Przecież nie ma takiej ciszy. Dziewięć kręgów piekielnych nie zamyka się w przestrzeni nut, bo przecież nie ma takiej burzy. A jednak...
Od pierwszych sekund "Temple I" uderza mnie, tak jakby dawał w twarz. On gra, Ty zamierasz. Może to tylko mój dialog z Nim... Druga w nocy, kolejny bezbożny dzień, kamienne labirynty na słuchawkach; wtedy On siedzi na ramieniu. Mentalne osłupienie. Dźwięk Geniusza. On wyziera zza ścian, wciąż te same słowa przeklętych.
Wspaniałe otępienie, czarne korytarze własnych kreacji. Cudowne połączenie COPH NIA i RAISON d’ETRE oraz PROFANUM. Inspiracja filozoficznym zejściem w kręgi zaświatów. Jeden z najdoskonalszych albumów podziemnych podróży. Wąskie labirynty wykłute zostały w tych dźwiękach. Godne osłupienia, warte odrętwienia. Ten album to jedność. Jedność tylko dla porządku podzielona na tytuły. Czymże jest ten nędzny porządek, kiedy on spada cicho na zmysły, otępia i wyostrza jednocześnie. Nędzna kreatura człowieka w doskonałym dziele kreacji podziemnych zebrań. On tu jest. Uwielbiam te zejścia o trzeciej w nocy.
"Phobia". Przyznaję, że takie zniewolenie to najdoskonalsza metoda spotkania się z najintymniejszymi dźwiękami podświadomości.
Jest wszystko, czego trzeba. Szepty szatańskie, dzwony kościelne, zimne mury podziemnych korytarzy, zebrania potępionych dusz. Psychodeliczny ambient w najmroczniejszej postaci, stan doskonały najniższych pokładów energii.
Świętokradzkie upodobanie zmysłów, rozciąga zwoje zmysłowe na pokorne nici niewiedzy. Głowa pełna kamieni. On tu jest. Ciężko w powietrzu, on wisi nad głową. Apogeum nastaje w "Hic aberam. Absum. Abero." Czuję, jak on jest w stanie doskonałym. Spięcie się w sobie o piątej rano. Dialog na ostrzu noża. Obudziła mnie "Phobia". Płyta zapętlona - opętanie, trans, katharsis, gnoza i znów dialog szeptem. Nie ma końca, nie ma początku, kres podróży jest, gdy narodzisz się ponownie.

 
     
     
     
  note :  10 / 10   
  author :  Nathashah  
         
     
     
  -->> BACK <<--  
 
© copyright 2007  Wszelkie prawa zastrzeżone. BEAST OF PREY Wydawnictwo Muzyczne 2001 - 2007